Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrożona ryba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrożona ryba. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 listopada 2012

Miruna z puree jabłkowo-żurawinowym

Tak, jak późna wiosna jest porą truskawek i czereśni, tak późna jesień to królowa jabłek. Teraz właśnie są najlepsze - już bardzo dojrzałe, lecz wciąż świeże, rumiane, aromatyczne, soczyste, słowem - pyszne. Robię ostatnio wiele rzeczy z jabłek, począwszy od deserów, przez sałatki, przetwory, na wytrawnych daniach skończywszy. Puree z jabłek i żurawiny z selerem naciowym jako dodatek do ryby, to dzisiejszy strzał w dziesiątkę. To, że jabłka doskonale wypadają w połączeniu z mięsem, wiedziałam od dawna. Ale, że równie wyśmienicie potrafią skomponować się z aromatem ryby, dowiedziałam się dziś.


Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- 3 winne jabłka
- garść świeżej żurawiny
- kilka łodyg selera naciowego
- sól
- olej
- świeżo zmielony czarny pieprz

dodatki - wedle uznania.


Rozmrażamy filety rybne, delikatnie płuczemy, osuszamy ręcznikiem papierowym. Solimy i kładziemy na rozgrzanym oleju. Smażymy na niedużym ogniu, by nie zrumieniła się. Dobrym substytutem takiego delikatnego smażenia i na pewno zdrowszym, byłoby ugotowanie ryby na parze. (Ja, przyznam się bez bicia, nie znoszę wszelkich mięs, w tym również ryby zrobionych na parze, ale jeśli nie macie takich obiekcji - posłużcie się parowarem).
Jabłka myjemy, obieramy, i wrzucamy do rondelka. Podlewamy odrobiną wody. Kulki żurawiny płuczemy i kroimy na połówki. Seler naciowy również myjemy, pozbawiamy pióropuszy liści i kroimy na plasterki. Całość dusimy przez kilka minut, aż jabłka rozpadną się, seler zmieni kolor, a żurawiny puszczą czerwony sok.
Gotowe usmażone/ugotowane filety z miruny kładziemy na talerz białym mięsem do góry. Na nich układamy niedużą warstwę owocowo-warzywnego puree. Jego słodko-kwaśny mix stworzy zaskakująco pyszną kompozycję ze słonym smakiem ryby.

wtorek, 30 października 2012

Paluszki rybne zapieczone ze szpinakiem


Dziś naszła mnie ochota na szpinak. Szkoda, że czas na ten świeży już minął, ale zapewniam, że dobrze przygotowany szpinak mrożony też smakuje wyśmienicie. Mój syn i ja za nim przepadamy! Wykorzystam więc  fakt, że dziś mojego męża nie będzie na obiedzie i przygotuję szpinakową potrawę dla dwóch osób. Cieszy mnie fakt, że moje dziecko zajada się wszelką zieleniną i tak, jak ja kiedyś (ku zaskoczeniu pań w przedszkolu), szpinak pochłania również z talerzy swoich kolegów, którzy marudzą na widok zielonkawej papki. Na szczęście, przy naszym stole nikt nad szpinakiem nie będzie dziś wybrzydzał, więc zaserwuję go w towarzystwie pieczonych paluszków rybnych.


Składniki:
opakowanie szpinaku mrożonego
śmietanka 36% (ok. 100 ml)
3 ząbki czosnku
1 cebula
1 jajko
paluszki rybne Pescanova (kilka sztuk, wedle apetytu)
szczypta soli i białego pieprzu
odrobina masła
trochę startego parmezanu do posypania

Szpinak wrzucamy na teflonową patelnię (żeby nie przywierał) i dusimy na małym ogniu, aż do całkowitego rozmrożenia. Dodajemy sól i pieprz do smaku, przeciśnięty przez praskę czosnek i śmietankę. Na małej patelni podsmażamy na maśle pokrojoną cebulkę.
Gdy szpinak będzie już przyprawiony, a jego konsystencja stanie się kremowa, ściągamy go z gazu i odstawiamy do przestygnięcia. Następnie wbijamy do niego jajko, mieszamy całość i przelewamy do żaroodpornego naczynia. Na wierzchu układamy rozmrożone paluszki rybne, dodajemy podsmażoną wcześniej cebulkę i wkładamy na 25 minut do piekarnika (180 st.).
Przed podaniem posypujemy całość startym parmezanem.


wtorek, 31 lipca 2012

Roladki rybne z bazyliowym farszem


Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która regularnie podpytuje mnie o różne przepisy, na temat diety bogatej w ryby. Przyznała, że choć za nimi przepada, nie ma zbyt wielu pomysłów na ich przyrządzanie, ani nie lubi tracić czasu na ich obrabianie. Nie mogłam uwierzyć w to, co mówi, bo moim zdaniem ryby są o wiele łatwiejsze i szybsze w przyrządzaniu niż mięsiwa, szczególnie filety,  a ich wariacji może być nieskończenie wiele. Rybę wystarczy zawinąć ze szpinakiem lub innymi warzywami w ciasto francuskie, by w 20 minut otrzymać efektowne i smaczne danie. Nie wspominając o rybach z grilla, czy rybach zapiekanych z najróżniejszymi dodatkami. Dziś przepis dla wszystkich tych, którym brakuje pomysłów na rybę (poza klasycznym smażeniem). Czas jego przygotowania to 15 minut (plus 30 minut pieczenia), a koszt na 2 osoby to około 15 złotych.


Składniki:
2 filety z miruny
mała cukinia
1 cebula
pęczek świeżej bazylii
3 łyżki startego parmezanu
3 łyżki bułki tartej
puszka pomidorów bez skóry
2 gniazda makaronu wstążki (około 30-40 dag)
2 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
sok z połowy cytryny
sól i pieprz do smaku


Rozmrożone i osuszone filety miruny skrapiamy sokiem z cytryny, przyprawiamy solą i pieprzem, po czym odstawiamy do lodówki. Ścieramy na tarce (duże oczka) cukinię i cebulę, a następnie smażymy na oliwie, aż wyparuje woda. Dodajemy posiekaną bazylię, parmezan  i bułkę tartą, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz sól i pieprz do smaku. Ściągamy z ognia i mieszamy na jednolitą masę. Makaron gotujemy al dente (około 6-7 minut). Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą. Z zielonego farszu formujemy kulki, które owijamy płatem ryby.  Jeśli trzeba, spinamy wykałaczką. Na wierzch dokładamy pozostały farsz. Zwinięte filety ustawiamy na środku naczynia, wokół wykładamy makaron i polewamy go pomidorami. Całość posypujemy solą, pieprzem i odrobiną parmezanu. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 30 minut.

wtorek, 10 lipca 2012

Placuszki rybne z sosem jogurtowym


Lato rozkręciło się na dobre, więc w mojej kuchni pojawiają się lekkie i zdrowe dania, które dodają energii. Ryby wygrywają z mięsem, a tradycyjne sosy zastępuję dipami na bazie jogurtów naturalnych i kefirów. Taka dieta jest idealna na upalne dni i nawet słuszna porcja nie spowalnia nas za bardzo, ani nie obciąża. Wpadłam dziś na pomysł przygotowania placuszków rybnych, które można jeść zarówno na ciepło, jak i na zimno. Podam je z delikatnym sosem, który bazuje na jogurcie greckim i świeżej bazylii. Jest aromatyczny i bardzo wakacyjny.
Do wykonania placuszków potrzebujemy:
2 szklanki mleka
3 filety miruny (mrożone, ale wystarczy wyciągnąć je z zamrażarki pół godziny wcześniej i włożyć je do chłodnej wody)
4 młode ziemniaki
3 ząbki czosnku
10 łyżek mąki pszennej
startą skórkę z całej cytryny
pęczek natki pietruszki
2 łyżki jogurtu greckiego
sól i pieprz do smaku

W pierwszej kolejności gotujemy młode ziemniaki, wraz z nieobranymi ząbkami czosnku. Gdy ziemniaki będą już miękkie, odcedzamy całość i czekamy, aż wystygnie. W tym czasie mleko doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i przez 10 minut gotujemy w nim filety miruny. Przekładamy je do miski, rozdrabniamy widelcem. Tak samo postępujemy z ugotowanymi i ostudzonymi ziemniakami. Do masy dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, startą skórkę z cytryny, mąkę, jogurt grecki i  kilka gałązek posiekanej natki pietruszki. Wszystko rozgniatamy do momentu uzyskania jednolitego puree. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Formujemy placuszki, przykrywamy folią i wkładamy na kwadrans do lodówki. 
Po tym czasie smażymy placki na rozgrzanej oliwie, z obu stron.

Do przygotowania sosu wykorzystujemy pozostały jogurt grecki. Dodajemy do niego odrobinę soku z cytryny, posiekaną bazylię i natkę pietruszki.
Placuszki podajemy z sosem jogurtowym na zimno lub na ciepło.