Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filet z miruny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filet z miruny. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2014

Kto je ostatki... ;)

Jak minął Sylwester? Hucznie? My Sylwestra spędzaliśmy w domu. Jako gospodyni imprezy podałam kilka ciepłych dań, między innymi warzywną zapiekankę. Nie wszystkie warzywa jednak zużyłam i tak dziś wszystkie wylądowały w piekarniku jako dodatek do pysznej miruny z oliwą, tymiankiem, czosnkiem i cytryną. Noworoczny obiad był zatem tyleż smakowity, co zupełnie przypadkowy. Ale jak mówi popularne powiedzenie: kto je ostatki, jest piękny i gładki. Coś w tym musi być, bo pomimo niewyspania wyglądam dziś nienajgorzej ;)




Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- cytryna
- 4 ząbki czosnku
- oliwa z oliwek
- łyżeczka suszonego tymianku
- kilka ziemniaków
- opakowanie mrożonej fasolki szparagowej
- 2 średnie cebule czerwone
- kilka pieczarek



Przygotowujemy cztery naczynia żaroodporne - największe na rybę, te mniejsze na pozostałe warzywa/grzyby. Rozmrożoną mirunę płuczemy, osuszamy, delikatnie solimy. Układamy kawałki ryby w naczyniu, obficie skrapiamy oliwą. Obieramy czosnek, cytrynę kroimy w ósemki, układamy na rybie.
Warzywa obieramy lub po prostu myjemy, układamy surowe w naczyniach (ziemniaki z cebulą w piórka, fasolkę solo i pieczarki również), oprószamy solą, polewamy oliwą.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180st. C - fasolkę i ziemniaki najpierw, a po około 10 minutach rybę i pieczarki, na kolejne 10 minut.

Niepozorne, ale bardzo smaczne i krzepiące w ten trudny dzień, jakim jest Nowy Rok ;).

środa, 11 grudnia 2013

Ziemniaczane fishcakes

W oczekiwaniu na święta sporo eksperymentuję. Jestem jak najbardziej zwolenniczką tradycyjnej kuchni bożonarodzeniowej i ponad wszystko kocham kulinaria, których nauczyła mnie babcia i mama, ale czasem lubię wprowadzić na stół coś innowacyjnego, choćby i na jeden rok (w przyszłym zapewne wymyślę coś innego ;))
I tak powstały fishcakes, czyli pulpeciki których farsz jest w połowie rybny, a w połowie ziemniaczany. Wzbogacony szalotką, natką i startą skórką z cytryny zawojowały nasz stół kilka dni temu, a poza ty, to już postanowione, zawojują żołądki mojej rodziny podczas wigilijnej kolacji! :)


 

Składniki:
- 3 duże ziemniaki
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- 2 szalotki

- jajko
- garść posiekanej natki pietruszki
- 2 cytryny
- sól morska
- ćwierć kostki masła
- bułka tarta




Ziemniaki gotujemy w mundurkach. Rybę gotujemy, pieczemy, bądź dusimy (na przykład z włoszczyzną - będzie bardziej aromatyczna).
Po ugotowaniu ziemniaki pozbawiamy skórki i gnieciemy widelcem. Podobnie z rybą - widelcem rozdrabniamy ją na cząstki.
Szalotkę siekamy drobno, natkę również. Ścieramy skórkę z dobrze wyszorowanej oraz sparzonej cytryny, a następnie wyciskamy sok z jej połówki. Całość mieszamy, dodając jajko i delikatnie soląc. Dłonią formujemy kotleciki, które następnie obtaczamy w bułce tartej.
Na patelni rozgrzewamy masło. Smażymy fishcake'i z obu stron, bardzo ostrożnie przekładając, bo niestety mają tendencję do rozpadania się.



Drugą cytrynę kroimy w ósemki, które układamy na pulpetach. Niewyszukane, proste, ale naprawdę pyszne! :)

czwartek, 14 listopada 2013

Fish&chips z miruny

Wakacje nad Bałtykiem uwielbiam z wielu względów. Po pierwsze plaże bałtyckie, wyłączając oczywiście te najbardziej tłoczne, są absolutnie najpiękniejsze ze wszystkich, które widziałam. Po drugie przepadam za rybami, a właśnie nad morzem, mogę jeść codziennie inną i zawsze będzie smakowała fantastycznie. Mam kilka punktów na kulinarnej mapie polskiego wybrzeża, do których naprawdę warto zajrzeć, choć czasem wyglądają niepozornie. Smażalnie z tradycjami, z dziada pradziada, gdzie na przystawkę otrzymam śledzia ze śliwką lub kiszonego łososia, a na danie główne moje ulubione fish&chips. Wysmażone zawsze na świeżym oleju, podane z chłodnym piwem z miejscowego minibrowaru.
Dziś zafundowałam sobie i domownikom odrobinę nadbałtyckiej atmosfery :)



Składniki:
- opakowanie filetu z miruny od Pescanovy
- kilka sporych ziemniaków
- sól morska
- dobrej jakości olej
- jajko
- mąka zmieszana z bułką tartą
- cytryna
- sos czosnkowy: kubek jogurtu greckiego, garść posiekanego koperku, 2 ząbki czosnku, szczypta soli, nieco czarnego pieprzu.



Zaczynamy od rozmrożenia ryby, opłukania jej, osuszenia i osolenia. Przygotowujemy dwa talerze: jeden z rozbełtanym jajem, drugi z mieszaniną mąki i bułki tartej w proporcji 1:1.
Sporządzamy sos - przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekany koperek i przyprawy łączymy z jogurtem greckim i odstawiamy.
Następnie obieramy ziemniaki, kroimy w podłużne kawałki zbliżone do kształtu frytek. By ziemniaki już obrane nie ciemniały, w oczekiwaniu dalsze czynności, zanurzamy je w zimnej wodzie. Jeśli dysponujecie fryturą - sprawa jest prosta. Jeśli nie, tak jak ja, podążajcie za poniższymi wskazówkami.
Bierzemy dwie patelnie, warto, by jedna była głębsza. Do tej głębszej wlewamy sporo oleju, tak by przykrył wrzucone doń kawałki ziemniaka. Rozgrzewamy również olej na drugiej. Smażymy równolegle frytki i rybę uważając, by żadne nie zostało przypalone. Gotowe frytki wyjmujemy z gorącego oleju łyżką cedzakową i układamy na rozłożonych uprzednio ręcznikach papierowych - wchłoną nadmiar tłuszczu. Solimy.
Serwujemy rybę z ćwiartką (ósemką) cytryny, frytkami i sosem czosnkowym. Warto też podać surówkę - doskonała będzie ta z białej kapusty.

Prosty, pyszny i przywołujący miłe wspomnienia obiad! :)

środa, 23 października 2013

Ryba zapieczona ze świeżym szpinakiem i jajkiem

Wczoraj miałam dzień domowy. Lubię takie luźniejsze momenty, co nie oznacza bynajmniej że tkwię wtedy w fotelu i przeglądam zaległą prasę. Dom, a przede wszystkim kuchnia, to niekończąca się historia! ;) A ja lubię mieć trochę więcej czasu, by sprawić, żeby trwała jeszcze dłużej...

Z obiadem jak ten jest trochę zabawy, ale też nie dramatyzujmy - to nie żmudne lepienie pierogów dla kilkuosobowej rodziny ;). Zaczynamy!



Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- 3 ząbki czosnku
- spora wiązka liści świeżego szpinaku
- woreczek kaszy jęczmiennej
- masło sklarowane
- 4 jaja
- czarny pieprz
- sól morska


Zaczynamy od ugotowania kaszy al dente (od czasu, jaki podany jest na opakowaniu odejmujemy 2 minuty) i przygotowaniu liści szpinaku - należy je umyć przez zanurzenie, a następnie nożycami pozbawić łodyg. Nie zapominamy też o rybie - rozmrożoną delikatnie płuczemy, solimy i pieprzymy. Każdy z płatów kroimy na kilka mniejszych kawałków.
Na patelni rozgrzewamy masło - 2-3 łyżki. Siekamy czosnek i rwiemy liście szpinaku na nieco mniejsze kawałki. Dusimy całość (szpinak i czosnek) na maśle kilka minut, aż cały szpinak "zwiędnie" pozostając wciąż intensywnie zielony.
Rozgrzewamy piekarnik do 180st.C.
Niewielkie naczynia żaroodporne smarujemy masłem. Na dnie układamy nieco kaszy, na to kładziemy podduszone liście szpinaku, na to surową rybę. Wkładamy do piekarnika na kilka minut, a gdy zauważymy, że mięso ryby przestało być surowe, wyciągamy miseczki na moment, robimy drewnianą łyżką małą nieckę i do niej wbijamy jajko (solimy, pieprzymy). Wkładamy ponownie do piekarnika dosłownie na 2-3 minuty. Jajko ma mieć ścięte białko, lecz żółtko powinno pozostać płynne.



sobota, 25 maja 2013

Roladki z miruny, suszonych pomidorów i mozzarelli

Moja dobra znajoma wróciła właśnie z urlopu w Hiszpanii. Przywiozła wiele hiszpańskich giftów, a jednym z nich był okazały słój z suszonymi pomidorami. Kupuję suszone pomidory właściwie cały czas, ale te, które zastaję na półkach supermarketów mają się nijak do tych oryginalnych, przywiezionych prosto z ich ojczyzny. I tak ostatnio te właśnie czerwone, pomarszczone, skąpane w oliwie pyszności zdominowały moją kuchnię. Pałaszuję nie tylko kanapki zwieńczone nimi i sałatki z ich nutą, ale także faszeruję nimi co tylko mogę. Dziś padło na rybę. Świeża bazylia i ser Mozzarella dopełniły harmonijnej całości.

 

Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- kilka suszonych pomidorów w oliwie
- kulka sera Mozzarella
- garść listków świeżej bazylii
- odrobina soli
- świeżo zmielony pieprz
- oliwa z oliwek do smażenia



Rozmrożone filety rybne płuczemy i osuszamy. Solimy delikatnie i pieprzymy. Kroimy na połówki. Przygotowujemy tyle pomidorów i plastrów Mozzarelli, ile zamierzamy zrobić roladek. Do każdej wkładamy też po dwa-trzy listki bazylii. By zawiniątka trzymały się dobrze przekłuwamy je patyczkami do szaszłyków.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Smażymy roladki przez kilka minut, a następnie podajemy udekorowane świeżymi listkami bazylii. Podajemy z dzikim ryżem lub pieczywem.

środa, 6 marca 2013

Miruna w kefirze z panierką z krakersów

Marynata z kefiru bądź zsiadłego mleka była mi znanym trickiem, jednak zwykle korzystałam zeń przygotowując drób. Dziś jednak postanowiłam poszerzyć kulinarne horyzonty i kąpielą z kefiru potraktowałam rozmrożone płaty miruny. To było dobre posunięcie - ryba była delikatniejsza w smaku i jej specyficzny aromat został zniwelowany (to wskazówka dla tych, którzy lubią ryby, choć nie przepadają za mocnym rybim aromatem). Gotowe filety obtoczyłam w pokruszonych krakersach, co sprawiło, że właściwie nie trzeba było ich doprawiać.
Danie podałam z zapiekanymi płatkami ziemniaków i porem zapieczonym pod beszamelem. Ze względu na sos beszamelowy i panierkę z pokruszonych krakersów to danie nie wygrałoby konkursu na najbardziej dietetyczne i zdrowe, ale cóż, czasem trzeba na chwilę odpuścić i zgrzeszyć... ;)




Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- kilkanaście krakersów solonych
- 1/2 litra kefiru lub zsiadłego mleka




opcjonalnie:
- 2 spore pory
- 1/2 litra mleka
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki mąki pszennej
oraz

- 2 duże ziemniaki
- nieco oliwy
- szczypta soli

Piekarnik rozkręcamy na 180st.C.
Rozmrożone płaty rybne płuczemy i osuszamy. Zanurzamy w misce wypełnionej kefirem i marynujemy przez jakiś czas (najlepiej godzinę-dwie). Opakowanie krakersów tłuczemy tłuczkiem do mięsa, tak, by powstała krakersowa sieczka.
Unurzane w kefirze ryby obtaczamy w panierce z krakersów.

Ziemniaki obieramy i kroimy na cieniutkie plastry. Układamy w naczyniu żaroodpornym, uprzednio polanym lekko oliwą. Solimy. Pory myjemy i kroimy na dwucentymetrowe plastry. Układamy je i sporządzamy beszamel - w rondelku podgrzewamy mleko z masłem, a następnie dodajemy mąkę bez przerwy mieszając. Gotowym sosem zalewamy krążki pora.

Trzy naczynia - z rybą, z ziemniakami i z porem zapiekamy w rozgrzanym piekarniku przez około 15 minut.
Podajemy z posiekaną natką pietruszki.



środa, 2 stycznia 2013

Szaszłyki rybne

Wszystkiego dobrego w 2013 roku :)
Czy macie jakieś noworoczne postanowienia? Zrobić prawo jazdy, nauczyć nowego języka, nie jeść po 18? Ja - owszem. Niestety w ostatnim roku odrobinę odpuściłam sobie pewne wysiłki mające na celu sprawienie, bym wciąż wciskała się w rozmiar 36. Do tego doszedł ostatni czas - okres świąt, kiedy to głównie konsumowałam. Jestem zdecydowaną przeciwniczką katowania się głodówkami, uważam, że jedzenia to jedna z największych ziemskich przyjemności, ale postanowiłam trochę wziąć się w garść. Ja-lubiąca dobrze zjeść i ja-pragnąca szczupłej talii spotkały się w połowie drogi. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami!
Pomyślałam, że będę od czasu do czasu prezentować dania dla osób liczących kalorie. Tym samym zadam kłam niemądrym wierzeniom, że podczas odchudzania należy jeść głównie zieloną sałatę i najlepiej nic poza tym.




Składniki:
- 2 filety z miruny od Pescanovy
- 1 mała, długa cukinia
- 1 mała papryka czerwona
- 2 małe cebule
- sól, pieprz
- łyżeczka oliwy z oliwek
- cytryna do skropienia





Mirunę tradycyjnie rozmrażamy, płuczemy i osuszamy. Nacieramy oliwą, solą i pieprzem. Kroimy na małe, lecz nieprzesadnie kawałki. Warzywa myjemy i kroimy na nieduże kawałki (cukinię i cebulę w krążki). Przygotowujemy drewniane patyczki szaszłykowe i nabijamy kawałki ryby oraz warzyw. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180st.C. Niedbającemu o dietę kompanowi posiłku możemy podać szaszłyki z pieczonymi ziemniakami lub chrypiącym pieczywem. Ja jem solo, skropione sokiem z cytryny.
Można też swobodnie urozmaicić danie dipem na bazie jogurtu naturalnego i ziół. Odradzam jednak sięganie po nabiał light - jest niesmaczny, poza tym odrobina tłuszczu jest nam potrzebna, by niektóre witaminy miały w czym się rozpuszczać.

Życzę niekoniecznie natychmiastowych (szaszłyk to wszak nie liść sałaty), lecz trwałych efektów diety! :)

czwartek, 27 grudnia 2012

Wigilijna rybka w occie

Za nami świąteczne obżarstwo i zapewne niejedno z Was ma problemy z dopięciem się w ulubionych spodniach. Ja również :) Lecz nie zamierzam się tym zbytnio dołować, doświadczenie pokazuje, że wystarczy teraz wrócić do normalnej, wyważonej diety, a po jakimś czasie grzech zostanie nam odpuszczony i odejdzie w niepamięć. Ryby zresztą, w żadnej postaci i żadnej ilości, nie wywołują u mnie wyrzutów sumienia, a ponieważ w święta jadłam głównie morskie i słodkowodne stwory...
Rybka w occie, specjalność mojego Dziadka, zwykle była panierowanym, obsmażonym dorszem, zanurzonym w roztworze, którego recepturę znał tylko autor i dużej ilości cebuli, ale w tym roku to mnie w udziale przyszło zrobienie dziadkowego specjału. Postawiłam na mirunę :)



Składniki:
- 3 opakowania miruny od Pescanovy
- kilka jaj i bułka tarta wymieszana z mąką pszenną do panierki
- sól, pieprz
- 4-5 dużych cebul
- olej rzepakowy
marynata:
- kilka liści laurowych

- kilka kulek ziela angielskiego
-  2% roztwór octu (mieszamy z wodą)
- większa szczypta soli

- czubata łyżka cukru


 
Rybę rozmrażamy, opłukujemy, osuszamy. Solimy i delikatnie pieprzymy. Dzielimy na mniejsze kawałki, obtaczamy w panierce. Smażymy w sporej ilości oleju rzepakowego (zdrowszy!), a następnie pozostawiamy w talerzu do ostygnięcia.
Obieramy cebule, kroimy w cienkie plastry, lub wrzucamy do robota kuchennego z opcją - krążki. W garnku przygotowujemy roztwór marynaty, w której zanurzymy rybę. Marynata winna zagotować się, ale później należy konieczie wystudzić ją do temperatury pokojowej.
W sporym słoju układamy warstwami - ryba, cebula, ryba, cebula i tak dalej. Zalewamy marynatą i odstawiamy w chłodne miejsce.
Potrawa jest gotowa już po około 24 godzinach od zalania marynatą.
Jest to jedna z tych kulinarnych must-be, bez których nie wyobrażam sobie wigilii :)

wtorek, 4 grudnia 2012

Minipulpety z miruny

Bardzo lubię mirunę za jej zwartość i zarazem delikatny smak. Doskonale nadaje się do smażenia - nie budzi obaw przed rozpadnięciem się dania, świetnie też wypada zapieczona. Dziś postawiłam na minipulpeciki z miruny - przepadam za nimi w każdej wersji: mięsnej, rybnej i wegetariańskiej, bo można dodać moc świeżej zieleniny, a obecność jajka zapewnia puszystość. Każde z nas jadło inaczej - pan domu posilił się wersją tradycyjną, z sałatką z kiszonej kapusty i ziemniaczanym puree z masłem i mlekiem, ja zjadłam je skrapiając cytrynowym sokiem, zagryzając pszenną bagietką, a najmłodszy uczestnik uczty -solo i na zimno.
Wszyscy byliśmy usatysfakcjonowani ;).


Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- pęczek szczypiorku
- kilka gałązek koperku
- 3/4 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
- 2 jajka kurze
- sól
- świeżo zmielony pieprz czarny
- 2 szczypty pieprzu ziołowego
- łyżka masła



Filety z miruny rozmrażamy, delikatnie płuczemy i osuszamy. Bardzo ostrym nożem kroimy w drobniutką kostkę. Siekamy szczypior, koperek (gałązkę jednego lub drugiego możemy pozostawić do dekoracji), w dużej misce lub garnku mieszamy z mięsem ryby. Dodajemy dwa jajka i płatki owsiane. Solimy i pieprzymy, a także dosmaczamy pieprzem ziołowym. Całość mieszamy dokładnie - możemy zrobić to czystymi dłońmi. Na patelni rozgrzewamy masło. Dłońmi formujemy kulki rybne i smażymy z kilku stron. Przekładając bądźmy bardzo ostrożni bo są dość kruche.
Pulpety nie wymagają długiej obróbki termicznej, wystarczy im kilka minut. Pycha! :)

wtorek, 31 lipca 2012

Roladki rybne z bazyliowym farszem


Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która regularnie podpytuje mnie o różne przepisy, na temat diety bogatej w ryby. Przyznała, że choć za nimi przepada, nie ma zbyt wielu pomysłów na ich przyrządzanie, ani nie lubi tracić czasu na ich obrabianie. Nie mogłam uwierzyć w to, co mówi, bo moim zdaniem ryby są o wiele łatwiejsze i szybsze w przyrządzaniu niż mięsiwa, szczególnie filety,  a ich wariacji może być nieskończenie wiele. Rybę wystarczy zawinąć ze szpinakiem lub innymi warzywami w ciasto francuskie, by w 20 minut otrzymać efektowne i smaczne danie. Nie wspominając o rybach z grilla, czy rybach zapiekanych z najróżniejszymi dodatkami. Dziś przepis dla wszystkich tych, którym brakuje pomysłów na rybę (poza klasycznym smażeniem). Czas jego przygotowania to 15 minut (plus 30 minut pieczenia), a koszt na 2 osoby to około 15 złotych.


Składniki:
2 filety z miruny
mała cukinia
1 cebula
pęczek świeżej bazylii
3 łyżki startego parmezanu
3 łyżki bułki tartej
puszka pomidorów bez skóry
2 gniazda makaronu wstążki (około 30-40 dag)
2 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
sok z połowy cytryny
sól i pieprz do smaku


Rozmrożone i osuszone filety miruny skrapiamy sokiem z cytryny, przyprawiamy solą i pieprzem, po czym odstawiamy do lodówki. Ścieramy na tarce (duże oczka) cukinię i cebulę, a następnie smażymy na oliwie, aż wyparuje woda. Dodajemy posiekaną bazylię, parmezan  i bułkę tartą, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz sól i pieprz do smaku. Ściągamy z ognia i mieszamy na jednolitą masę. Makaron gotujemy al dente (około 6-7 minut). Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą. Z zielonego farszu formujemy kulki, które owijamy płatem ryby.  Jeśli trzeba, spinamy wykałaczką. Na wierzch dokładamy pozostały farsz. Zwinięte filety ustawiamy na środku naczynia, wokół wykładamy makaron i polewamy go pomidorami. Całość posypujemy solą, pieprzem i odrobiną parmezanu. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 30 minut.

wtorek, 10 lipca 2012

Placuszki rybne z sosem jogurtowym


Lato rozkręciło się na dobre, więc w mojej kuchni pojawiają się lekkie i zdrowe dania, które dodają energii. Ryby wygrywają z mięsem, a tradycyjne sosy zastępuję dipami na bazie jogurtów naturalnych i kefirów. Taka dieta jest idealna na upalne dni i nawet słuszna porcja nie spowalnia nas za bardzo, ani nie obciąża. Wpadłam dziś na pomysł przygotowania placuszków rybnych, które można jeść zarówno na ciepło, jak i na zimno. Podam je z delikatnym sosem, który bazuje na jogurcie greckim i świeżej bazylii. Jest aromatyczny i bardzo wakacyjny.
Do wykonania placuszków potrzebujemy:
2 szklanki mleka
3 filety miruny (mrożone, ale wystarczy wyciągnąć je z zamrażarki pół godziny wcześniej i włożyć je do chłodnej wody)
4 młode ziemniaki
3 ząbki czosnku
10 łyżek mąki pszennej
startą skórkę z całej cytryny
pęczek natki pietruszki
2 łyżki jogurtu greckiego
sól i pieprz do smaku

W pierwszej kolejności gotujemy młode ziemniaki, wraz z nieobranymi ząbkami czosnku. Gdy ziemniaki będą już miękkie, odcedzamy całość i czekamy, aż wystygnie. W tym czasie mleko doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i przez 10 minut gotujemy w nim filety miruny. Przekładamy je do miski, rozdrabniamy widelcem. Tak samo postępujemy z ugotowanymi i ostudzonymi ziemniakami. Do masy dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, startą skórkę z cytryny, mąkę, jogurt grecki i  kilka gałązek posiekanej natki pietruszki. Wszystko rozgniatamy do momentu uzyskania jednolitego puree. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Formujemy placuszki, przykrywamy folią i wkładamy na kwadrans do lodówki. 
Po tym czasie smażymy placki na rozgrzanej oliwie, z obu stron.

Do przygotowania sosu wykorzystujemy pozostały jogurt grecki. Dodajemy do niego odrobinę soku z cytryny, posiekaną bazylię i natkę pietruszki.
Placuszki podajemy z sosem jogurtowym na zimno lub na ciepło.






piątek, 22 czerwca 2012

Sopocka zupa rybna z miruną i łososiem


Początek lata oznacza, że odczuwam niepohamowaną chęć wyruszenia nad morze. Zanurzenie stóp w nagrzanym piasku, spacer wzdłuż wydm i złapanie kilku piegów na nosie to najlepszy sposób na powitanie mojej ulubionej pory roku. Oczywiście nie mogę też doczekać się wizyty w tradycyjnej smażalni oraz smaku zupy rybnej.  Do tej ostatniej miałam jeszcze niedawno spory dystans, ale gdy w ubiegłym roku spróbowałam zupy sopockiej, stała się moją ulubioną. Zaraz po pomidorówce!
Zapewniam, że mój przepis nie ma nic wspólnego z gotowaniem rybich głów. Zupa bazuje na wywarze z zieleniny, a ugotowane filety ryb są miękkie, delikatne i nadają wykwintnego smaku.


Składniki dla 3-4 osób:
6 szklanek wody
Zielenina: 1 marchewka, 1 pietruszka, 1 cebula, kawałek selera, pół małego pora, gałązka natki pietruszki
pół szklanki białego wina
4 ziarenka ziela angielskiego, 2 listki laurowe, pieprz, sól i estragon do smaku
filet z miruny ok. 150 g
filet z łososia ok. 150 g
pół szklanki przecieru pomidorowego
2 plasterki cytryny

Do zagotowanej wody wrzucamy umytą zieleninę, dodajemy łyżeczkę soli i gotujemy przez 15 minut, aż warzywa będą miękkie. Następnie wyjmujemy z wywaru marchewkę, selera i pora, które kroimy w paseczki. Cebulę i natkę pietruszki wyrzucamy. Do wywaru dolewamy wino, przyprawiamy zielem angielskim, listkami laurowymi oraz pieprzem i dodajemy umyte, pokrojone w dość duże kawałki, filety z miruny i łososia. Gotujemy na wolnym ogniu przez 10 minut, po czym dodajemy przecier pomidorowy i plasterki cytryny. Gotujemy kolejne 5 minut. W ostatniej minucie dorzucamy warzywa pokrojone w paseczki, szczyptę estragonu i ewentualnie szczyptę soli/pieprzu, jeśli potrzeba.
Zapewniam, że zupa jest wyśmienita!




piątek, 8 czerwca 2012

Miruna ze szparagami w białym winie


Większość z nas wie, że do stałych elementów codziennego menu powinny zaliczać się zdrowe i urozmaicone posiłki, składające się z produktów zbożowych, chudych produktów mlecznych, chudego mięsa, owoców warzyw i ryb. I choć te ostatnie znane są z swych wartości odżywczych, jemy ich zdecydowanie zbyt mało. Można nawet pokusić się o twierdzenie, że pojawiają się na naszych talerzach „od święta”. Ryby powinny stać się regularnym składnikiem naszego jadłospisu i to nie tylko ze względu na swoje wartości odżywcze, ale również ze względu na niską zawartość tłuszczu. W towarzystwie warzyw stanowią pełnowartościowy posiłek, który zapewnia smukłą sylwetkę i świetne samopoczucie. A ponieważ nieuchronnie zbliża się koniec sezonu na moje ulubione szparagi, postanowiłam ponownie pokazać Wam, jak przygotować te smaczne, delikatne i bardzo odżywcze nowalijki w towarzystwie ryby. Jeśli więc szparagi do tej pory nie zagościły w Waszych kuchniach, a ryby pojawiają się zbyt rzadko, warto nadrobić zaległości!



Inspiracją do dzisiejszego dania stało się zdanie, które przeczytałam ostatnio w kobiecym magazynie (oj, wydało się!). Brzmiało ono mniej więcej tak - ryby dostarczają tych kalorii, którymi zdrowo jest się nie przejmować. Dlatego zachęcam do wypróbowania przepisu, który łączy dwa zdrowe i pyszne składniki, jest dziecinnie prosty w przygotowaniu, a jego efekt – pozytywnie zaskakujący nawet dla najwybredniejszych miłośników kuchni. Wystarczy 5 minut własnoręcznej pracy i 20 minut pracy piekarnika.

Składniki dla dwóch osób:
2 filety z miruny Pescanova
1 pęczek zielonych szparagów
1 pęczek szczypioru
1 cytryna
1 szklanka białego, wytrawnego wina

Do smaku: sól, pieprz, oliwa z oliwek, opcjonalnie 1-2 ząbki czosnku

Rozmrożone filety z miruny myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem, po czym solimy, posypujemy pieprzem (najlepiej kolorowym, świeżo zmielonym) i polewamy sokiem z połowy cytryny. Entuzjaści czosnku mogą także dodać 1-2 ząbki, choć i bez tego danie jest bardzo aromatyczne i smaczne. Szparagi myjemy i odcinamy twarde końcówki. Na dno żaroodpornego naczynia wylewamy odrobinę oliwy z oliwek i układamy filety (skórą do dołu). Na rybie układamy warstwę szparagów, które posypujemy pokrojonym szczypiorkiem, polewamy sokiem z drugiej połówki cytryny oraz winem,  po czym znów kropimy odrobiną oliwy. Naczynie przykrywamy folią aluminiową i pieczemy w temperaturze 180 stopni, aż składniki staną się miękkie. Powinno wystarczyć ok. 20 minut, polecam więc nakłuć wówczas szparagi widelcem – jeśli będą miękkie, danie jest gotowe!


Jeśli nie przepadacie za szparagami, w co szczerze wątpię lub jeśli przegapicie sezon, polecam brokuły!





poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Miruna na maśle pod szpinakową kołderką

Gdy nadchodzi wiosna wiele z zimowych substytutów świeżych warzyw można przekazać do lamusa. Owszem, mrożony szpinak można przyrządzić tak, że jest naprawdę pyszny, ale... ma się nijak do jego świeżego, jędrnego, liściastego odpowiednika.
Zachłysnęłam się widokiem wielkich szpinakowych bukietów na straganie osiedlowego warzywniaka. Doświadczenie podpowiada, że niestety z tej wielkiej kępy liści ostanie się niewiele po podduszeniu na maśle, ale do mojego dzisiejszego dania będzie w sam raz!


Składniki dla 3 osób:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- naręcze szpinakowych liści (zabijcie mnie, nie wiem ile to było kilogramowo, ale zgaduję, że 1kg)
- 4-5 ząbków czosnku
- 2-3 duże łyżki masła
- świeżo zmielony pieprz
- sól morska
- odrobina mąki pszennej
- 1 cytryna


Szpinakowe liście zanurzamy w dużej ilości chłodnej wody. Doskonale do tego zabiegu nada się jedna z komór zlewozmywaka. Nie da się skutecznie umyć szpinaku bez zanurzenia, bo ma w sobie sporo piasku - niepozbycie się go skutecznie zrujnuje radość z pysznego posiłku, powodując nieprzyjemny chrzęst między zębami. ;). Umyte liście odrywamy od łodyg - albo odcinamy nożycami.
Przygotowujemy dwie patelnie. Na jednej z nich topimy nieco masła. Czosnek siekamy na plasterki, wrzucamy na rozgrzane masło, szklimy. Następnie do masła i czosnku dorzucamy szpinak.
Dusimy aż wszystkie liście są wyraźnie zblanszowane.
Rozmrożoną rybę płuczemy, osuszamy, solimy i pieprzymy. Z umiarem obtaczamy w niewielkiej ilości mąki. Na patelni topimy masło. Kładziemy w nim gotową do smażenia rybę.
Usmażone kawałki ryby układamy na talerzu, a następnie obkładamy gotowym szpinakiem na maśle i w czosnku. Możemy skropić odrobiną cytryny.
Podaję z pieczonymi ziemniaczkami lub w wersji lunchowej - świeżym pieczywem pszennym.

piątek, 6 kwietnia 2012

Zielona tarta z miruną

Wielki Piątek to dla wielu z nas czas ścisłego postu. Zgodnie z tradycją powstrzymujemy się wówczas od spożywania potraw mięsnych i tłustych. Niektóre osoby unikają także specjałów z dodatkiem masła, jajek i śmietany, a na stołach pojawiają się głównie ryby i warzywa. Z tej okazji przygotowałam danie, które w większej mierze spełnia wymogi tego wyjątkowego dnia. Jest łatwe i szybkie w wykonaniu, a swoim wyglądem i smakiem zachwyci wszystkich domowników.

Co potrzebujemy?
1 opakowanie ciasta francuskiego
1 duży filet z miruny od Pescanovy
1 opakowanie mrożonego szpinaku w liściach
pół opakowania (ok. 150 g) sera typu feta
pół cukinii
brokuł
1 średnią cebulę
2 jajka
pół szklanki śmietany 30%
czosnek, sól, pieprz

Do przygotowania zielonej tarty z miruną zabieramy się od dwóch najważniejszych składników: szpinaku i filetów. Rybę rozmrażamy w miseczce z wodą, smażąc w tym czasie szpinak na odrobinie oliwy. Gdy stanie się miękki, dodajemy sól, pieprz i cztery ząbki czosnku do smaku. Po przygotowaniu szpinaku, odstawiamy go do ostygnięcia.

Naczynie do tarty lub tortownicę smarujemy niewielką ilością oliwy i wypełniamy ciastem francuskim. Jeśli posłużymy się gotowym, będzie miało prostokątny kształt blachy. Odcinamy ok. 10 centymetrów ciasta, które posłuży nam do przykrycia ostatniej warstwy dania.

Ciasto nakłuwamy widelcem i równomierną warstwą nakładamy szpinak. Następnie przygotowujemy pozostałe składniki tarty: cukinię kroimy w kostkę lub plasterki, rozmrożony filet kroimy w paski, cebulę w piórka, brokuły dzielimy na małe różyczki. Wszystkie składniki układamy na szpinaku, pokrywając górę pokruszonym serem feta.

Aby w trakcie pieczenia nasza tarta nabrała zwartej konsystencji, zalewamy całość śmietanką, połączoną z dwoma jajkami i szczyptą soli. Tak przygotowane danie pokrywamy paseczkami ciasta francuskiego i wkładamy do piekarnika (200 st. C) na około 20-25 minut, aż wyrośnie i nabierze złotego koloru. Tartę serwujemy na ciepło lub na zimno, pokrojoną niczym tort. A gdyby nie post… z odrobiną beszamelu :).


Zdrowych, wesołych Świąt Wielkanocnych i stołów uginających się od najpyszniejszych dań! :)

wtorek, 20 marca 2012

Rybka wzorcowa

Bywając nad Bałtykiem zawsze wracałam do smażalni dobrze znanych mi z wcześniejszych pobytów. W dobie nieskrępowanej przedsiębiorczości każdy myśli, że jest wirtuozem danej dziedziny, a przecież smażenie ryby to żadna filozofia. Otóż jednak jest to filozofia, skoro obiady u Zamojskich w Stilo cieszą się tak wielkim powodzeniem, że w sezonie trzeba grzecznie oczekiwać na wolne miejsce, podczas gdy u konkurencji ruch jest bardzo umiarkowany.
Nadmorski dorszyk, połowiony bladym świtem, przyrządzony kilka godzin później, w towarzystwie grubo ciosanych frytek zdobnych w kryształki morskiej soli i świeżutka surówka z białej kapusty a obok kufel regionalnie warzonego chłodnego (nie: zimnego!) piwa to dla mnie kwintesencja wakacji nad Bałtykiem.

Kilka dni temu zapragnęłam rybki w stylu nadmorskich smażalni, jednak z nieco bardziej udomowionym towarzystwem - ziemniakami puree z masłem osełkowym i koperkiem oraz surówką ze świeżej marchwi i winnych jabłek. Proste, przewidywalne i nieskończenie smaczne!

Składniki dla 3 osób:
- opakowanie ryby miruna od Pescanovy
- morska sól, świeżo zmielony pieprz
- jajko
- mieszanka 1:1 bułki tartej i mąki pszennej
- olej rzepakowy
- kilka ćwiartek cytryny

Dodatkowo:
- kilka ziemniaków
- kilka łyżek mleka
- łyżka masła osełkowego
- parę gałązek koperku
- 3 spore marchwie
- 1 niewielkie jabłko
- nieco soku z cytryny/limonki
- kilka kropli oleju
- łyżeczka płynnego miodu

Zaczynamy od ziemniaków i surówki, rybę zostawiając na koniec, bo najlepsza jest taka z chrupiącą panierką, prosto z patelni. Połówki ziemniaków gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, a następnie, ugotowane i odsączone miażdżymy tłuczkiem dodając masło i mleko, oraz - w razie potrzeby - delikatnie soląc. Surówkę sporządzamy równie prosto - na dużym oczu tarki trzemy obrane marchwie i niekoniecznie obrane, lecz koniecznie umyte jabłko. Dressing stanowi sok cytrynowo-miodowy.

Teraz sedno: Rozmrożoną rybę płuczemy, osuszamy, solimy i pieprzymy. W dwóch talerzach sporządzamy składniki panierki - w jednym ma się znaleźć roztrzepane jajko, w drugim mieszanka bułki tartej i pszennej mąki. Przyprawione płaty ryby maczamy kolejno w zawartości obu talerzy.
Olej na patelni musi być BARDZO rozgrzany, tak, by wrzucony nań płat panierowanej ryby natychmiast zaczął się smażyć, w przeciwnym razie ryba wchłonie ponadprogramowe ilości tłuszczu, będzie niesmaczna i jeszcze bardziej kaloryczna.
Serwujemy wszystko razem w towarzystwie ćwiartek cytryny lub limonki.


piątek, 17 lutego 2012

Miruna w towarzystwie kokosa

Jeśli do tej pory nie byliście fanami potraw rybnych, jestem przekonana, że po wypróbowaniu poniższego przepisu zmienicie zdanie. Ryby są znane ze swojej wysokiej wartości odżywczej i korzystnego wpływu na organizm. Znajdziemy w nich pełnowartościowe białko, nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę D i wiele korzystnych dla naszego zdrowia składników mineralnych, jak jod, selen, fluor, magnez, czy wapń. Zachęcam Was do wypróbowania bardzo aromatycznego i szybkiego w przygotowaniu dania z filetów miruny, która należy do tej samej grupy ryb, co dorsz, mintaj, czy flądra. Co prawda ryby chude mają niską zawartość dobroczynnych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3, jednak nadal są bogate w wartościowe składniki odżywcze. Jeśli do tej pory uważaliście, że niskokaloryczne ryby są suche i bez dużej ilości masła nie da się ich zjeść, będziecie mile zaskoczeni efektem połączenia delikatnych kawałków białego mięsa z sosem na bazie mleka kokosowego.

Składniki:
1 opakowanie mrożonych filetów z miruny od Pescanovy
2 średnie cebule
3 papryki
1 średnia cukinia (lub 2 małe)
1 limonka
1 puszka mleka kokosowego
masło
olej słonecznikowy
mąka
przyprawy: sól, chilli, pieprz kajeński, curry, pasta curry, sos rybny

Wszystkie warzywa kroimy w kostkę, jednak w pierwszej kolejności szklimy cebulę na maśle, a dopiero potem dodajemy: paprykę i po minucie cukinię. Warzywa puszczą sok, jednak pomimo tego trzeba delikatnie je mieszać, aby nie przywierały do patelni. Dodajemy łyżkę sosu rybnego, zamiast soli. Gdy kolorowa mieszanka osiągnie preferowaną przez nas miękkość, zalewamy ją mlekiem kokosowym. Zmniejszamy ogień i gdy całość nabierze jednolitej konsystencji, przyprawiamy sokiem wyciśniętym z limonki i łyżeczką pasty curry. Dusimy 3 minuty.


Rozmrożone filety z miruny kroimy w paski, ręcznikiem kuchennym odsączamy wodę i przyprawiamy: solą, pieprzem kajeńskim, chilli i odrobiną curry. Kawałki przyprawionej ryby obtaczamy w mące i wrzucamy na rozgrzany olej słonecznikowy, po czym opiekamy z obu stron.
Po usmażeniu ryb (zajmuję to tylko chwilę), układamy kawałeczki na talerzu, po czym polewamy sosem z mleka kokosowego i warzyw.