Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miruna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miruna. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2014

Kto je ostatki... ;)

Jak minął Sylwester? Hucznie? My Sylwestra spędzaliśmy w domu. Jako gospodyni imprezy podałam kilka ciepłych dań, między innymi warzywną zapiekankę. Nie wszystkie warzywa jednak zużyłam i tak dziś wszystkie wylądowały w piekarniku jako dodatek do pysznej miruny z oliwą, tymiankiem, czosnkiem i cytryną. Noworoczny obiad był zatem tyleż smakowity, co zupełnie przypadkowy. Ale jak mówi popularne powiedzenie: kto je ostatki, jest piękny i gładki. Coś w tym musi być, bo pomimo niewyspania wyglądam dziś nienajgorzej ;)




Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- cytryna
- 4 ząbki czosnku
- oliwa z oliwek
- łyżeczka suszonego tymianku
- kilka ziemniaków
- opakowanie mrożonej fasolki szparagowej
- 2 średnie cebule czerwone
- kilka pieczarek



Przygotowujemy cztery naczynia żaroodporne - największe na rybę, te mniejsze na pozostałe warzywa/grzyby. Rozmrożoną mirunę płuczemy, osuszamy, delikatnie solimy. Układamy kawałki ryby w naczyniu, obficie skrapiamy oliwą. Obieramy czosnek, cytrynę kroimy w ósemki, układamy na rybie.
Warzywa obieramy lub po prostu myjemy, układamy surowe w naczyniach (ziemniaki z cebulą w piórka, fasolkę solo i pieczarki również), oprószamy solą, polewamy oliwą.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180st. C - fasolkę i ziemniaki najpierw, a po około 10 minutach rybę i pieczarki, na kolejne 10 minut.

Niepozorne, ale bardzo smaczne i krzepiące w ten trudny dzień, jakim jest Nowy Rok ;).

niedziela, 29 grudnia 2013

Pasztet rybno-warzywny

Jednym ze smakowitszych dań tegorocznych świąt (które dla mnie, sądząc po zapasach w lodówce wciąż jeszcze nie skończyły się) był rybno-warzywny, aromatyczny pasztet. Podawany z konfiturą z żurawiny lub po prostu ze świeżo startym chrzanem smakował wyśmienicie podczas bożonarodzeniowego uroczystego śniadania.


Składniki:
- 1,5 kg filetów ryb morskich (w tym opakowanie miruny od Pescanovy)
- 4 jajka
- 3 białe cebule
- włoszczyzna: 3 marchewki, średni seler, 2 pory, spora pietruszka
- 25 dkg surowego boczku
- szklanka zimnej śmietanki 36%
- pól kostki masła
- 2 szklanki białego wytrawnego wina
- kilka ziaren ziela angielskiego
- liść laurowy
- pieprz
- sól morska
- gałka muszkatołowa

Obieramy warzywa, kroimy w dowolne kawałki. Boczek kroimy w kostkę. Przesmażamy go na patelni. Myjemy filety rybne, pozbawiamy je skóry. Wkładamy do sporego garnka razem z warzywami. Wlewamy wino, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, solimy, pieprzymy. Dopełniamy wodą, by ryby wraz z warzywami były przykryte płynem. Gotujemy na małym ogniu około pół godziny, a następnie odkładamy do ostygnięcia. W tym czasie możemy ubić śmietanę na sztywno, na przykład specjalną końcówką blendera. Następnie rybę oraz warzywa odcedzamy, dodajemy boczek, mieszamy i mielimy w maszynce dwa razy. Do masy wbijamy surowe jajka i ubitą śmietanę oraz masło. Dodajemy gałkę muszkatołową, sól, pieprz. Podłużną formę, tak zwaną keksówkę, wykładamy folią aluminiową, tak by brzegi wystawały poza formę. Folię smarujemy masłem. Do formy wkładamy masę rybno-warzywną. Wstawiamy do nagrzanego na 150 st. piekarnika i pieczemy 45 minut. Jeśli zauważymy, że pasztet zbytnio się przyrumienia, możemy przykryć go brzegami folii aluminiowej.
Podajemy na zimno.

środa, 11 grudnia 2013

Ziemniaczane fishcakes

W oczekiwaniu na święta sporo eksperymentuję. Jestem jak najbardziej zwolenniczką tradycyjnej kuchni bożonarodzeniowej i ponad wszystko kocham kulinaria, których nauczyła mnie babcia i mama, ale czasem lubię wprowadzić na stół coś innowacyjnego, choćby i na jeden rok (w przyszłym zapewne wymyślę coś innego ;))
I tak powstały fishcakes, czyli pulpeciki których farsz jest w połowie rybny, a w połowie ziemniaczany. Wzbogacony szalotką, natką i startą skórką z cytryny zawojowały nasz stół kilka dni temu, a poza ty, to już postanowione, zawojują żołądki mojej rodziny podczas wigilijnej kolacji! :)


 

Składniki:
- 3 duże ziemniaki
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- 2 szalotki

- jajko
- garść posiekanej natki pietruszki
- 2 cytryny
- sól morska
- ćwierć kostki masła
- bułka tarta




Ziemniaki gotujemy w mundurkach. Rybę gotujemy, pieczemy, bądź dusimy (na przykład z włoszczyzną - będzie bardziej aromatyczna).
Po ugotowaniu ziemniaki pozbawiamy skórki i gnieciemy widelcem. Podobnie z rybą - widelcem rozdrabniamy ją na cząstki.
Szalotkę siekamy drobno, natkę również. Ścieramy skórkę z dobrze wyszorowanej oraz sparzonej cytryny, a następnie wyciskamy sok z jej połówki. Całość mieszamy, dodając jajko i delikatnie soląc. Dłonią formujemy kotleciki, które następnie obtaczamy w bułce tartej.
Na patelni rozgrzewamy masło. Smażymy fishcake'i z obu stron, bardzo ostrożnie przekładając, bo niestety mają tendencję do rozpadania się.



Drugą cytrynę kroimy w ósemki, które układamy na pulpetach. Niewyszukane, proste, ale naprawdę pyszne! :)

czwartek, 14 listopada 2013

Fish&chips z miruny

Wakacje nad Bałtykiem uwielbiam z wielu względów. Po pierwsze plaże bałtyckie, wyłączając oczywiście te najbardziej tłoczne, są absolutnie najpiękniejsze ze wszystkich, które widziałam. Po drugie przepadam za rybami, a właśnie nad morzem, mogę jeść codziennie inną i zawsze będzie smakowała fantastycznie. Mam kilka punktów na kulinarnej mapie polskiego wybrzeża, do których naprawdę warto zajrzeć, choć czasem wyglądają niepozornie. Smażalnie z tradycjami, z dziada pradziada, gdzie na przystawkę otrzymam śledzia ze śliwką lub kiszonego łososia, a na danie główne moje ulubione fish&chips. Wysmażone zawsze na świeżym oleju, podane z chłodnym piwem z miejscowego minibrowaru.
Dziś zafundowałam sobie i domownikom odrobinę nadbałtyckiej atmosfery :)



Składniki:
- opakowanie filetu z miruny od Pescanovy
- kilka sporych ziemniaków
- sól morska
- dobrej jakości olej
- jajko
- mąka zmieszana z bułką tartą
- cytryna
- sos czosnkowy: kubek jogurtu greckiego, garść posiekanego koperku, 2 ząbki czosnku, szczypta soli, nieco czarnego pieprzu.



Zaczynamy od rozmrożenia ryby, opłukania jej, osuszenia i osolenia. Przygotowujemy dwa talerze: jeden z rozbełtanym jajem, drugi z mieszaniną mąki i bułki tartej w proporcji 1:1.
Sporządzamy sos - przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekany koperek i przyprawy łączymy z jogurtem greckim i odstawiamy.
Następnie obieramy ziemniaki, kroimy w podłużne kawałki zbliżone do kształtu frytek. By ziemniaki już obrane nie ciemniały, w oczekiwaniu dalsze czynności, zanurzamy je w zimnej wodzie. Jeśli dysponujecie fryturą - sprawa jest prosta. Jeśli nie, tak jak ja, podążajcie za poniższymi wskazówkami.
Bierzemy dwie patelnie, warto, by jedna była głębsza. Do tej głębszej wlewamy sporo oleju, tak by przykrył wrzucone doń kawałki ziemniaka. Rozgrzewamy również olej na drugiej. Smażymy równolegle frytki i rybę uważając, by żadne nie zostało przypalone. Gotowe frytki wyjmujemy z gorącego oleju łyżką cedzakową i układamy na rozłożonych uprzednio ręcznikach papierowych - wchłoną nadmiar tłuszczu. Solimy.
Serwujemy rybę z ćwiartką (ósemką) cytryny, frytkami i sosem czosnkowym. Warto też podać surówkę - doskonała będzie ta z białej kapusty.

Prosty, pyszny i przywołujący miłe wspomnienia obiad! :)

środa, 23 października 2013

Ryba zapieczona ze świeżym szpinakiem i jajkiem

Wczoraj miałam dzień domowy. Lubię takie luźniejsze momenty, co nie oznacza bynajmniej że tkwię wtedy w fotelu i przeglądam zaległą prasę. Dom, a przede wszystkim kuchnia, to niekończąca się historia! ;) A ja lubię mieć trochę więcej czasu, by sprawić, żeby trwała jeszcze dłużej...

Z obiadem jak ten jest trochę zabawy, ale też nie dramatyzujmy - to nie żmudne lepienie pierogów dla kilkuosobowej rodziny ;). Zaczynamy!



Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- 3 ząbki czosnku
- spora wiązka liści świeżego szpinaku
- woreczek kaszy jęczmiennej
- masło sklarowane
- 4 jaja
- czarny pieprz
- sól morska


Zaczynamy od ugotowania kaszy al dente (od czasu, jaki podany jest na opakowaniu odejmujemy 2 minuty) i przygotowaniu liści szpinaku - należy je umyć przez zanurzenie, a następnie nożycami pozbawić łodyg. Nie zapominamy też o rybie - rozmrożoną delikatnie płuczemy, solimy i pieprzymy. Każdy z płatów kroimy na kilka mniejszych kawałków.
Na patelni rozgrzewamy masło - 2-3 łyżki. Siekamy czosnek i rwiemy liście szpinaku na nieco mniejsze kawałki. Dusimy całość (szpinak i czosnek) na maśle kilka minut, aż cały szpinak "zwiędnie" pozostając wciąż intensywnie zielony.
Rozgrzewamy piekarnik do 180st.C.
Niewielkie naczynia żaroodporne smarujemy masłem. Na dnie układamy nieco kaszy, na to kładziemy podduszone liście szpinaku, na to surową rybę. Wkładamy do piekarnika na kilka minut, a gdy zauważymy, że mięso ryby przestało być surowe, wyciągamy miseczki na moment, robimy drewnianą łyżką małą nieckę i do niej wbijamy jajko (solimy, pieprzymy). Wkładamy ponownie do piekarnika dosłownie na 2-3 minuty. Jajko ma mieć ścięte białko, lecz żółtko powinno pozostać płynne.



wtorek, 1 października 2013

Papryka faszerowana rybą i malinówkami podana na pęczaku

Witajcie po wakacjach! :)
Mam nadzieję, że wypoczęliście i z wielkim zapałem zabraliście się do pracy i... gotowania. Ja owszem. W wakacje z zasady nie gotuję - urlop to dla mnie wypoczynek w każdym calu, więc łaskawie pozwalam się karmić innym - restauracjom, knajpkom, smażalniom. Muszę jednak przyznać, że z wielką radością wracam do własnej kuchni. Kuchenne aktywności to zdecydowanie coś, co stanowi dla mnie nie tylko codzienny obowiązek, ale także wielką przyjemność! Dziś zapraszam na faszerowaną paprykę z miruną, pomidorami malinowymi i ziołami, a wszystko to podane na pęczaku, kaszy, którą niedawno odkryłam na moim stole. Sezon na warzywa w pełni, warto zeń skorzystać najintensywniej jak się da.

Składniki:
- kilka czerwonych papryk (ja miałam cztery średnie)
- 3 duże pomidory malinowe
- filet z miruny od Pescanovy
- pęczek natki pietruszki
- 3 ząbki czosnku
- garść kolendry
- mała dymka
- jajko
- papryczka chili
- sól morska
- oliwa z oliwek
- 1,5 szklanki pęczaku


Rozmrożoną rybę delikatnie płuczemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy w ten sposób: rybne płaty tkniemy na pół wzdłuż, a następnie dwa wąskie paski jeszcze na kilka kawałeczków. Solimy.

Wstawiamy pęczak - potrzebuje około 20 minut w osolonym wrzątku, by ugotować się. Parzymy pomidory i pozbawiamy skórki.

Siekamy drobno dymkę, czosnek i chili. Rozgrzewamy oliwę na patelni i wrzucamy kawałki ryby, a za chwilę sieczkę cebuli, czosnku i chili. Kroimy pomidory i jeden z nich dorzucamy do farszu. Na koniec siekamy zieleninę i dorzucamy na patelnię.
Papryki dokładnie myjemy, przekrawamy na połówki i pozbawiamy ogonków oraz gniazd nasiennych. Nieco przestudzony farsz mieszamy z surowym jajkiem.

Wkładamy farsz do połówek papryki i układamy w płytkim garnku, na którego dno lejemy nieco oliwy oraz wkładamy pozostałe dwa pomidory - całość stworzy pyszny pomidorowy sos, w którym papryki będą się dusić. Papryki wraz z farszem można również zapiec w piekarniku. Jedno i drugie zabierze około kwadrans.

Pęczak odcedzamy i układamy na płaskim talerzu. Na nim z kolei układamy uduszone papryki z rybnym nadzieniem. Całość obficie polewamy sosem i dekorujemy listkami naci pietruszki.



środa, 5 czerwca 2013

Parpadelle ze świeżym szpinakiem, miruną i grecką fetą

Dawno nie jadłam makaronu i zapomniałam w jak ekstatyczny stan wprowadza mnie makaronowe danie! Dobrze skomponowane składniki pasty to gwarancja sukcesu kulinarnego i, co warto odnotować, sukcesu niepracochłonnego. Jak wiadomo staram się jeść jak najwięcej dóbr sezonowych, stąd tyle zieloności w ostatnich wybrykach kuchennych. Dziś wzięłam na warsztat wielkie, ciemnozielone liście szpinaku i młodziutki czosnek. Nie zastępujcie polskiego szpinaku supermarketowym odpowiednikiem zamkniętym w plastikową torebkę - to dobry substytut zieleniny w okresie zimowym.




 Składniki:

- wiązanka świeżego szpinaku
- kilka ząbków młodego czosnku
- czubata łyżka masła
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- opakowanie makaronu parpadelle (ja użyłam Lubelli)
- pół kostki greckiej fety bądź sera bałkańskiego
- odrobina soli





Rybę - jak zawsze - rozmrażamy, delikatnie płuczemy, osuszamy, a następnie oprószamy solą i pieprzem. I teraz mamy dowolność - można ją upiec z folii aluminiowej, można ugotować na parze, można też usmażyć na oliwie bądź maśle. Wszystko zależy od tego jaka technika będzie Wam w danym momencie najwygodniejszą. Osobiście często wykorzystuję piekarnik, który coś piecze, do upieczenia czegoś jeszcze - w ten sposób oszczędzam energię. :)
Szpinak zawsze płuczemy przez zanurzenie w letniej wodzie - ma w sobie dużo pasku, który objawiłby się później w postaci chrzęszczącym w zębach drobinek, co nie należy do najprzyjemniejszych doznań przy stole. Wypłukany i pozbawiony łodyg (nożycami go!) szpinak wrzucamy na rozgrzaną patelnię z łyżką rozpuszczonego masła. Czosnek dodajemy jednocześnie z liśćmi szpinaku - nie potrzebuje być wcześniej szklony, by uwolnił aromat, a mamy pewność, że się nie zwęgli, bo ilość uwolnionej ze szpinaku wody zapobiegnie temu. Dusimy całość pod przykryciem przez kilka minut, by szpinak zachował zielony piękny kolor.
Makaron gotujemy al dente w osolonym wrzątku. Odcedzamy, nie płucząc.
Następnie łączymy wszystko w obszernym naczyniu, na przykład kamionce lub misie sałatkowej - podduszony szpinak z czosnkiem i masłem, rybę, odcedzony makaron. Można dodać nieco kwaśnej, gęstej śmietany. Podając danie kruszymy nieco fety na jego wierzch. Pychota! :)

sobota, 25 maja 2013

Roladki z miruny, suszonych pomidorów i mozzarelli

Moja dobra znajoma wróciła właśnie z urlopu w Hiszpanii. Przywiozła wiele hiszpańskich giftów, a jednym z nich był okazały słój z suszonymi pomidorami. Kupuję suszone pomidory właściwie cały czas, ale te, które zastaję na półkach supermarketów mają się nijak do tych oryginalnych, przywiezionych prosto z ich ojczyzny. I tak ostatnio te właśnie czerwone, pomarszczone, skąpane w oliwie pyszności zdominowały moją kuchnię. Pałaszuję nie tylko kanapki zwieńczone nimi i sałatki z ich nutą, ale także faszeruję nimi co tylko mogę. Dziś padło na rybę. Świeża bazylia i ser Mozzarella dopełniły harmonijnej całości.

 

Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- kilka suszonych pomidorów w oliwie
- kulka sera Mozzarella
- garść listków świeżej bazylii
- odrobina soli
- świeżo zmielony pieprz
- oliwa z oliwek do smażenia



Rozmrożone filety rybne płuczemy i osuszamy. Solimy delikatnie i pieprzymy. Kroimy na połówki. Przygotowujemy tyle pomidorów i plastrów Mozzarelli, ile zamierzamy zrobić roladek. Do każdej wkładamy też po dwa-trzy listki bazylii. By zawiniątka trzymały się dobrze przekłuwamy je patyczkami do szaszłyków.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Smażymy roladki przez kilka minut, a następnie podajemy udekorowane świeżymi listkami bazylii. Podajemy z dzikim ryżem lub pieczywem.

środa, 15 maja 2013

Wiosennie i prosto

Wiosenne dobra nie przestają mnie kusić. Ostatnio odjechałam na punkcie ogórków gruntowych - rany, jakaż różnica w smaku między nimi a ich zimowymi kuzynami z importu obciągniętymi folią! Ogórki gruntowe cudownie chrupią, pięknie smakują i doskonale pachną - całą kuchnię spowija ich aromat gdy siekam lub trę. Dziś uraczyłam moją rodzinę prostym, lecz pysznym obiadem z rybą w roli głównej. Młode ziemniaki z koperkiem i mizeria z drobnolistnym szczypiorkiem dopełniły smakowitej całości.


 

Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- kilkanaście małych młodych ziemniaczków
- pęczek koperku
- pęczek drobnolistnego szczypiorku
- kilkanaście ogórków gruntowych
- masło
- sól
- świeżo zmielony czarny pieprz
- cytryna



Rybę rozmrażamy, płuczemy, osuszamy. Solimy i pieprzymy. Młode ziemniaczki szorujemy kuchenną myjką (strona szorstka) lub szczotką, lecz nie pozbawiamy skórki. Ogórki obieramy ze skórki.
Przygotowujemy trzy naczynia - dwa muszą być żaroodporne i te właśnie smarujemy masłem. Układamy w jednym ziemniaczki, w drugim płaty ryby. Na rybie dodatkowo układamy cienkie paski masła, by nie wyschła podczas pieczenia.
Pieczemy - ziemniaki około 30-40 minut, rybę nie dłużej niż kwadrans w piekarniku rozgrzanym do 200st.C.
Podczas pieczenia możemy zająć się ogórkami - tniemy je w plastry (grubość wedle uznania), solimy i pozostawiamy na chwilę, by puściły sok. Po 10 minutach osączamy z nadmiaru wody, dodajemy śmietanę lub jogurt bałkański/grecki, posiekany szczypiorek, pieprzymy, mieszamy.
Upieczone ziemniaki i rybę oprószamy siekaną zieleniną - ziemniaki koprem, rybę koprem i szczypiorkiem. Układamy ósemki cytryny.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Miruna w panierce z herbatników holenderskich i imbiru

Panierka z krakersów, którą wykorzystałam ostatnio do filetów z miruny zdała egzamin smakowo, aczkolwiek krakersy są dla mnie ogólnie za tłuste. I nie chodzi tu o faktyczną zawartość tłuszczu, nie zdziwiłabym się gdyby mi kto objawił, że podobna jest w paluszkach, po prostu jedząc krakersy czuję tę tłustość na palcach, a to o krok za daleko! :) Idąc za ciosem sporządziłam wczoraj panierkę z półwytrawnych herbatników i mielonego imbiru, bo od rana chodziły za mną smaki korzenne. Eksperyment uważam za bardzo udany! :)




Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- kilka pokruszonych herbatników półwytrawnych
- dwie spore szczypty mielonego imbiru
- szczypta soli
- nieco masła
- odrobina oliwy

opcjonalnie:
- dowolnie warzywa do zapieczenia jako dodatek


Rybę rozmrażamy, płuczemy, osuszamy ręcznikiem papierowym. W woreczku rozkruszamy na miazgę herbatniki i mieszamy je z solą oraz imbirem. Rybę nacieramy cienką warstwą masła (nie wyschnie i będzie bardziej soczysta), a następnie obtaczamy w herbatnikowej panierce. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą i układamy weń wszystko, co chcemy zapiec - a więc rybę, a także dowolne warzywa.

sobota, 23 marca 2013

Miruna zapieczona z cukinią i masą ziół

W piątek, jak tradycja nakazuje, na wielu polskich stołach gości ryba. Nie jestem fanatycznie przywiązana do tej tradycji, ale jednocześnie uważam, że to dobrze, że samo brzmienie nazwy jednego z dni tygodnia wielu rodzimym gospodyniom narzuca gotowy pomysł na menu. Szczególnie, że w Polsce wciąż jada się mało ryb, a przecież ryba wpływa na wszystko :)
Na moim piątkowym stole też nie zabrakło ryby. A że nie mogę się doczekać lata - z cukinią i mnóstwem aromatycznych ziół.

Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- garść świeżej bazylii
- garść świeżej mięty
- pół pęczka szczypiorku
- pół cytryny
- oliwa z oliwek
- świeżo zmielony czarny pieprz
- 2 nieduże cukinie
- odrobina soli
- kilka ząbków czosnku



Rybę rozmrażamy, delikatnie płuczemy i osuszamy. Nacieramy solą i pieprzem. Cukinię kroimy w centymetrowe plastry. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą i układamy - plastry cukinii z brzegów, w środku zaś płaty ryb. Obkładamy je posiekanymi ziołami, kawałkami cytryny i czosnku. Całość obficie skrapiamy oliwą. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym na 180st.C przez 20 minut.

środa, 6 marca 2013

Miruna w kefirze z panierką z krakersów

Marynata z kefiru bądź zsiadłego mleka była mi znanym trickiem, jednak zwykle korzystałam zeń przygotowując drób. Dziś jednak postanowiłam poszerzyć kulinarne horyzonty i kąpielą z kefiru potraktowałam rozmrożone płaty miruny. To było dobre posunięcie - ryba była delikatniejsza w smaku i jej specyficzny aromat został zniwelowany (to wskazówka dla tych, którzy lubią ryby, choć nie przepadają za mocnym rybim aromatem). Gotowe filety obtoczyłam w pokruszonych krakersach, co sprawiło, że właściwie nie trzeba było ich doprawiać.
Danie podałam z zapiekanymi płatkami ziemniaków i porem zapieczonym pod beszamelem. Ze względu na sos beszamelowy i panierkę z pokruszonych krakersów to danie nie wygrałoby konkursu na najbardziej dietetyczne i zdrowe, ale cóż, czasem trzeba na chwilę odpuścić i zgrzeszyć... ;)




Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- kilkanaście krakersów solonych
- 1/2 litra kefiru lub zsiadłego mleka




opcjonalnie:
- 2 spore pory
- 1/2 litra mleka
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki mąki pszennej
oraz

- 2 duże ziemniaki
- nieco oliwy
- szczypta soli

Piekarnik rozkręcamy na 180st.C.
Rozmrożone płaty rybne płuczemy i osuszamy. Zanurzamy w misce wypełnionej kefirem i marynujemy przez jakiś czas (najlepiej godzinę-dwie). Opakowanie krakersów tłuczemy tłuczkiem do mięsa, tak, by powstała krakersowa sieczka.
Unurzane w kefirze ryby obtaczamy w panierce z krakersów.

Ziemniaki obieramy i kroimy na cieniutkie plastry. Układamy w naczyniu żaroodpornym, uprzednio polanym lekko oliwą. Solimy. Pory myjemy i kroimy na dwucentymetrowe plastry. Układamy je i sporządzamy beszamel - w rondelku podgrzewamy mleko z masłem, a następnie dodajemy mąkę bez przerwy mieszając. Gotowym sosem zalewamy krążki pora.

Trzy naczynia - z rybą, z ziemniakami i z porem zapiekamy w rozgrzanym piekarniku przez około 15 minut.
Podajemy z posiekaną natką pietruszki.



środa, 2 stycznia 2013

Szaszłyki rybne

Wszystkiego dobrego w 2013 roku :)
Czy macie jakieś noworoczne postanowienia? Zrobić prawo jazdy, nauczyć nowego języka, nie jeść po 18? Ja - owszem. Niestety w ostatnim roku odrobinę odpuściłam sobie pewne wysiłki mające na celu sprawienie, bym wciąż wciskała się w rozmiar 36. Do tego doszedł ostatni czas - okres świąt, kiedy to głównie konsumowałam. Jestem zdecydowaną przeciwniczką katowania się głodówkami, uważam, że jedzenia to jedna z największych ziemskich przyjemności, ale postanowiłam trochę wziąć się w garść. Ja-lubiąca dobrze zjeść i ja-pragnąca szczupłej talii spotkały się w połowie drogi. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami!
Pomyślałam, że będę od czasu do czasu prezentować dania dla osób liczących kalorie. Tym samym zadam kłam niemądrym wierzeniom, że podczas odchudzania należy jeść głównie zieloną sałatę i najlepiej nic poza tym.




Składniki:
- 2 filety z miruny od Pescanovy
- 1 mała, długa cukinia
- 1 mała papryka czerwona
- 2 małe cebule
- sól, pieprz
- łyżeczka oliwy z oliwek
- cytryna do skropienia





Mirunę tradycyjnie rozmrażamy, płuczemy i osuszamy. Nacieramy oliwą, solą i pieprzem. Kroimy na małe, lecz nieprzesadnie kawałki. Warzywa myjemy i kroimy na nieduże kawałki (cukinię i cebulę w krążki). Przygotowujemy drewniane patyczki szaszłykowe i nabijamy kawałki ryby oraz warzyw. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180st.C. Niedbającemu o dietę kompanowi posiłku możemy podać szaszłyki z pieczonymi ziemniakami lub chrypiącym pieczywem. Ja jem solo, skropione sokiem z cytryny.
Można też swobodnie urozmaicić danie dipem na bazie jogurtu naturalnego i ziół. Odradzam jednak sięganie po nabiał light - jest niesmaczny, poza tym odrobina tłuszczu jest nam potrzebna, by niektóre witaminy miały w czym się rozpuszczać.

Życzę niekoniecznie natychmiastowych (szaszłyk to wszak nie liść sałaty), lecz trwałych efektów diety! :)

czwartek, 27 grudnia 2012

Wigilijna rybka w occie

Za nami świąteczne obżarstwo i zapewne niejedno z Was ma problemy z dopięciem się w ulubionych spodniach. Ja również :) Lecz nie zamierzam się tym zbytnio dołować, doświadczenie pokazuje, że wystarczy teraz wrócić do normalnej, wyważonej diety, a po jakimś czasie grzech zostanie nam odpuszczony i odejdzie w niepamięć. Ryby zresztą, w żadnej postaci i żadnej ilości, nie wywołują u mnie wyrzutów sumienia, a ponieważ w święta jadłam głównie morskie i słodkowodne stwory...
Rybka w occie, specjalność mojego Dziadka, zwykle była panierowanym, obsmażonym dorszem, zanurzonym w roztworze, którego recepturę znał tylko autor i dużej ilości cebuli, ale w tym roku to mnie w udziale przyszło zrobienie dziadkowego specjału. Postawiłam na mirunę :)



Składniki:
- 3 opakowania miruny od Pescanovy
- kilka jaj i bułka tarta wymieszana z mąką pszenną do panierki
- sól, pieprz
- 4-5 dużych cebul
- olej rzepakowy
marynata:
- kilka liści laurowych

- kilka kulek ziela angielskiego
-  2% roztwór octu (mieszamy z wodą)
- większa szczypta soli

- czubata łyżka cukru


 
Rybę rozmrażamy, opłukujemy, osuszamy. Solimy i delikatnie pieprzymy. Dzielimy na mniejsze kawałki, obtaczamy w panierce. Smażymy w sporej ilości oleju rzepakowego (zdrowszy!), a następnie pozostawiamy w talerzu do ostygnięcia.
Obieramy cebule, kroimy w cienkie plastry, lub wrzucamy do robota kuchennego z opcją - krążki. W garnku przygotowujemy roztwór marynaty, w której zanurzymy rybę. Marynata winna zagotować się, ale później należy konieczie wystudzić ją do temperatury pokojowej.
W sporym słoju układamy warstwami - ryba, cebula, ryba, cebula i tak dalej. Zalewamy marynatą i odstawiamy w chłodne miejsce.
Potrawa jest gotowa już po około 24 godzinach od zalania marynatą.
Jest to jedna z tych kulinarnych must-be, bez których nie wyobrażam sobie wigilii :)

środa, 19 grudnia 2012

Miruna zapiekana w pieczarkach i cebuli

Po dwóch postach-peanach na cześć kuchni włoskiej powracam do klimatów swojskich i własnych wariacji rybnych. To znaczy nie tak do końca własnych, bo taką rybę jadałam nieraz u mojej babci. To prosty przepis, żeby nie użyć określenia - prymitywny - ale naprawdę bardzo smaczna rzecz.

Zwyczajowo serwuję rybę w pieczarkach i cebuli z pieczonymi ziemniaczkami i surówką z białej kapusty. Zimowo, czyż nie?


Składniki:
- opakowanie odfiletowanej miruny od Pescanovy
- opakowanie 0.5 kg drobnych pieczarek
- 2 średnie cebule
- 2 łyżki masła
- nieco oleju
- sól morska
- świeżo zmielony czarny pieprz
- 2 szczypty sproszkowanej słodkiej papryki




Rozmrażamy mirunę, płuczemy, osuszamy.
Pieczarki myjemy i kroimy na połówki lub odrobinę drobniej (ale nie zbyt drobno!), cebulę obieramy, kroimy w plastry. Piekarnik nagrzewany do temperatury 180 st. C. Naczynie żaroodporne smarujemy na spodzie olejem. Następnie układamy płaty miruny, oprószamy solą, pieprzem, kładziemy na nich cebulę, pieczarki, płatki masła, posypujemy słodką papryką.
Zapiekamy 15-20 minut.
Jeśli, podobnie jak ja, zamierzacie serwować rybę z ziemniakami, pamiętajcie, by wstawić je odpowiednio wcześniej, bo potrzebują więcej czasu, by dojść.

piątek, 7 grudnia 2012

Miruna w sosie śmietanowo-kaparowym

Nie jestem jakoś nadzwyczajnie przywiązana do piątkowej tradycji spożywania dania postnego, a więc dla wielu - ryby, a jednak bardzo często zdarza się, że właśnie w piątki serwuję rybę. Możliwe, że dzieje się tak, gdyż zmęczona mięsnym początkiem i środkiem tygodnia (mam w domu facetów, więc mięśnie być musi), z ulgą skłaniam się ku daniom wegetariańskim lub rybnym.
Miało być tradycyjnie - panierka i sałatka z białej kapusty, ale otrzymawszy dziś z rana wspaniałą tłustą śmietankę wiejską zmieniłam plany. Biała ryba w słodkiej śmietanie z dodatkiem kaparów to wyśmienita alternatywa dla pospolitej panierowanej ryby, jakich wiele na piątkowych stołach.


Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- 1/2 litra mleka
- odrobina mąki pszennej
- pół słoiczka kaparów
- masło sklarowane
- 3/4 szklanki śmietanki ok.30%
- nieco soli
- świeżo zmielony czarny pieprz
- ćwiartki cytryny, dla tych, którzy nie wyobrażają sobie ryby bez cytrynowej nutki ;)



Rybę rozmrażamy, płuczemy i zanurzamy w mleku - dzięki temu jej smak i zapach będzie delikatniejszy. Można jednak swobodnie pominąć ten punkt ;). Następnie filety rybne obtaczamy w mące i odrobinę solimy. Smażymy na sklarowanym maśle, aż lekko zrumieni się. Przekładamy do naczynia żaroodpornego, zalewamy śmietanką, wrzucamy tyle kaparów, ile uważamy za stosowne. Możemy też posypać natką pietruszki. Zapiekamy w temperaturze 180st.C około 10-15 minut.
Podajemy w dowolnym towarzystwie!

wtorek, 4 grudnia 2012

Minipulpety z miruny

Bardzo lubię mirunę za jej zwartość i zarazem delikatny smak. Doskonale nadaje się do smażenia - nie budzi obaw przed rozpadnięciem się dania, świetnie też wypada zapieczona. Dziś postawiłam na minipulpeciki z miruny - przepadam za nimi w każdej wersji: mięsnej, rybnej i wegetariańskiej, bo można dodać moc świeżej zieleniny, a obecność jajka zapewnia puszystość. Każde z nas jadło inaczej - pan domu posilił się wersją tradycyjną, z sałatką z kiszonej kapusty i ziemniaczanym puree z masłem i mlekiem, ja zjadłam je skrapiając cytrynowym sokiem, zagryzając pszenną bagietką, a najmłodszy uczestnik uczty -solo i na zimno.
Wszyscy byliśmy usatysfakcjonowani ;).


Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- pęczek szczypiorku
- kilka gałązek koperku
- 3/4 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
- 2 jajka kurze
- sól
- świeżo zmielony pieprz czarny
- 2 szczypty pieprzu ziołowego
- łyżka masła



Filety z miruny rozmrażamy, delikatnie płuczemy i osuszamy. Bardzo ostrym nożem kroimy w drobniutką kostkę. Siekamy szczypior, koperek (gałązkę jednego lub drugiego możemy pozostawić do dekoracji), w dużej misce lub garnku mieszamy z mięsem ryby. Dodajemy dwa jajka i płatki owsiane. Solimy i pieprzymy, a także dosmaczamy pieprzem ziołowym. Całość mieszamy dokładnie - możemy zrobić to czystymi dłońmi. Na patelni rozgrzewamy masło. Dłońmi formujemy kulki rybne i smażymy z kilku stron. Przekładając bądźmy bardzo ostrożni bo są dość kruche.
Pulpety nie wymagają długiej obróbki termicznej, wystarczy im kilka minut. Pycha! :)

piątek, 23 listopada 2012

Miruna z puree jabłkowo-żurawinowym

Tak, jak późna wiosna jest porą truskawek i czereśni, tak późna jesień to królowa jabłek. Teraz właśnie są najlepsze - już bardzo dojrzałe, lecz wciąż świeże, rumiane, aromatyczne, soczyste, słowem - pyszne. Robię ostatnio wiele rzeczy z jabłek, począwszy od deserów, przez sałatki, przetwory, na wytrawnych daniach skończywszy. Puree z jabłek i żurawiny z selerem naciowym jako dodatek do ryby, to dzisiejszy strzał w dziesiątkę. To, że jabłka doskonale wypadają w połączeniu z mięsem, wiedziałam od dawna. Ale, że równie wyśmienicie potrafią skomponować się z aromatem ryby, dowiedziałam się dziś.


Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- 3 winne jabłka
- garść świeżej żurawiny
- kilka łodyg selera naciowego
- sól
- olej
- świeżo zmielony czarny pieprz

dodatki - wedle uznania.


Rozmrażamy filety rybne, delikatnie płuczemy, osuszamy ręcznikiem papierowym. Solimy i kładziemy na rozgrzanym oleju. Smażymy na niedużym ogniu, by nie zrumieniła się. Dobrym substytutem takiego delikatnego smażenia i na pewno zdrowszym, byłoby ugotowanie ryby na parze. (Ja, przyznam się bez bicia, nie znoszę wszelkich mięs, w tym również ryby zrobionych na parze, ale jeśli nie macie takich obiekcji - posłużcie się parowarem).
Jabłka myjemy, obieramy, i wrzucamy do rondelka. Podlewamy odrobiną wody. Kulki żurawiny płuczemy i kroimy na połówki. Seler naciowy również myjemy, pozbawiamy pióropuszy liści i kroimy na plasterki. Całość dusimy przez kilka minut, aż jabłka rozpadną się, seler zmieni kolor, a żurawiny puszczą czerwony sok.
Gotowe usmażone/ugotowane filety z miruny kładziemy na talerz białym mięsem do góry. Na nich układamy niedużą warstwę owocowo-warzywnego puree. Jego słodko-kwaśny mix stworzy zaskakująco pyszną kompozycję ze słonym smakiem ryby.

piątek, 24 sierpnia 2012

Zapiekanka z rybą, szpinakiem i Mozzarellą

Zapiekanka to rzecz z góry skazana na sukces. Kiedy tylko nie mam pomysłu na obiad, a nie chcę iść na łatwiznę smażąc naleśniki, stawiam właśnie na taki eintopf z piekarnika. Mięso lub ryba w towarzystwie warzyw, odpowiednio przyprawione pod zapieczonym serem nie może nie udać się. Dziś niezawodna miruna zamrugała do mnie, gdy otworzyłam zamrażalnik w poszukiwaniu inspiracji. Z póki powyżej zaś łypnął mrożony szpinak. Sprawa obiadu została przesądzona.
;)


Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- kilka ziemniaków ugotowanych w mundurkach
- opakowanie szpinaku mrożonego

- 2-3 ząbki czosnku
- serek homogenizowany śmietankowy (np. Ulubiony)
- świeżo zmielony czarny pieprz
- 2 kulki Mozzarelli lub 2 opakowania minimozzarelli
- mały słoiczek suszonych pomidorów
- oliwa



Rybę rozmrażamy, szpinak również (najlepiej w jakimś naczyniu).
Ziemniaki gotujemy w mundurkach lub pieczemy w folii aluminiowej, następnie obieramy z łupiny. Obieramy czosnek, przeciskamy przez praskę, łączymy z rozmrożonym szpinakiem oraz serkiem homogenizowanym (daje fajniejszą konsystencję niż śmietana, nawet ta gęsta).



przed zapieczeniem

Dno naczynia smarujemy oliwą. Ziemniaki, upieczone lub ugotowane kroimy w talarki i układany na dnie. Układamy pierwszą warstwę szpinaku. Rybę kroimy w nieco mniejsze kawałki niż te, w których była pierwotnie. Delikatnie solimy i pieprzymy. Na nią układamy kolejną warstwę szpinaku. Na nim układamy kulki lub kawałki Mozzarelli oraz suszone pomidory. Całość możemy skropić niewielką ilością oliwy (może być ta z pomidorów). Zapiekamy przez około 20 minut w piekarniku rozgrzanym na 200st.C.
Jeśli zauważymy, że Mozzarella przyrumienia się, bądź przypalają się brzegi pomidorów, wyłączmy górną grzałkę i kontynuujmy tylko na dolnej.
Pychota! :)

 
po wyjęciu z piekarnika

piątek, 27 lipca 2012

Proste jest piękne!

Gdy nastaje czas bogactwa wiosenno-letnich smaków, rzadko robię sobie przerwę od napawania się nimi. Fasolka szparagowa nie może mi się znudzić, a młode ziemniaki, delikatnie oskrobane z łupiny z kawałkiem roztapiającego się masła i świeżym koperkiem na długo detronizują kasze, ryż i makarony.
Obiad w stylu - fasolka, młode ziemniaczki i omlet to dla mnie kwintesencja wiosenno-letniej lekkości na stole, ale też - prostoty.
Dziś moja rodzina posili się takim właśnie prostym, lekkim obiadem. A póki co - sama zdegustuję bo pora iście lunchowa a mnie kiszki marsza grają! ;)


Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- 3 duże kurze jajka
- sól, świeżo zmielony pieprz
- olej

dodatki:
- 1/2 kg młodych ziemniaków
- pęczek młodego koperku
- 2 spore garście fasolki szparagowej
- masło



Zaczynamy od tego, że skrobiemy i dokładnie myjemy ziemniaki, a następnie gotujemy w osolonej wodzie. Fasolkę pozbawiamy łykowatych, twardych końcówek, gotujemy.
Mirunę, uprzednio rozmrożoną płuczemy delikatnie i osuszamy papierowym ręcznikiem. Rozmącamy jajka. Solimy i pieprzymy jajeczną masę, zupełnie, jakbyśmy mieli usmażyć ją w formie omletu. Zanurzamy weń płaty ryby, tak by były obficie pokryte jajkiem. Smażymy w rozgrzanym oleju.
Gotową rybę w jajku możemy posypać posiekanym drobno szczypiorkiem, ziemniaczki - koniecznie koprem, a fasolkę polać roztopionym masłem.