Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paluszki rybne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paluszki rybne. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 kwietnia 2013

Sposób na niejadka cz.7

Chociaż motyw sowy w modzie przebrzmiał już jakiś czas temu, ja wciąż jestem nieuleczalną fanką tego ptaka. Uwielbiam sowy - kolekcjonuję je zarówno w domu (poduszki, kubki i tak dalej), jak i w szufladzie na damskie błyskotki. Można więc uznać, że dzisiejszy odcinek Sposobu na niejadka jest mocno inspirowany zainteresowaniami mamy, a nie dziecka ;), ale nie jest to do końca tak. Dziecię, któremu została zadedykowana sowa z paluszków rybnych, sera i warzyw długo nie mogła zamknąć rozdziawionej buzi. I o to chodzi - by niejadek tak zafascynował się tym, co widzi na talerzu, by zapomniał marudzić! :)


Składniki:
- trzy paluszki rybne Pescanova
- kawałek marchewki
- plaster sera żółtego
- kilka listków rukoli
- kawałek łodygi pora (jasnozielona część)
- kawałek czerwonej cebuli
- kawałek czerwonej papryki
- jajko ugotowane na półmiękko
- dwa ziarenka czarnego pieprzu
- kawałeczek świeżego kopru





Na początek przygotujmy paluszki rybne wedle wskazówek na opakowaniu. Następnie należy wstawić jajko i gotować około 5 minut. Gotowe paluszki rybne przykrywamy plastrem sera, a za nim z kolei układamy plastry jaja - to będą oczy. Teraz zabierzmy się za warzywa. Sowa siedzi na gałęzi z marchwi i rukoli, więc potrzebujemy obrać marchewkę i wykroić z niej konar. Myjemy rukolę, paprykę i por. Z listków rukoli układamy liście drzewa, z pora wykrawamy drobne paski na nóżki i rączki (hmmm - skrzydełka?) sowy. Z papryki wycinamy trójkąt na dziób. Z cebuli wykrawamy dwa plastry - z jednego będzie zrobiony księżyc, drugi posłuży nam za oprawki okularów sowy-mądrali. Źrenice tradycyjnie robimy z ziarenek pieprzu, a sowią fryzurę z koperku.
Teraz patrzymy na uśmiech naszej pociechy i błogo obserwujemy jak rozbiera sowę na czynniki pierwsze, a każdy znika w czeluściach jego buzi! ;)

środa, 27 marca 2013

Sposób na niejadka cz.6

Przed nami przygotowania do Wielkanocy. Sama przejęłam w tym roku głównie słodkości - kręcę jaja z cukrem na paschę, obieram migdały do sernika, ścieram tony cytryn do ciasta cytrynowego. Nie zapominam jednak o potrzebach małoletnich, którzy najchętniej wykręciliby się od stołu i dali pochłonąć falom emitowanym przez jakikolwiek ekran (telewizor, komputer, tablet - wszystko jedno). Te święta są jajeczno-mięsne, więc warto przemycić na stół jakąś rybkę ;) Choćby w wersji paluszków rybnych, które tak upodobały sobie dzieciaki.
Dziś zapraszam do zrobienia, nieco psychodelicznego kurczaczka, w sam raz na stół wielkanocny ;). Przerośnięte nogi z paluszków rybnych może nie przydają mu urody, ale cel uświęca środki - różnorodna dieta jest moim priorytetem!



Składniki:
- dwa paluszki rybne Pescanova
- jajko ugotowane na półmiękko
- kawałek sera żółtego
- marchewka
- 2 garście rzeżuchy
- zielona papryka strączkowa
- ziarenko czarnego pieprzu




Paluszki rybne pieczemy wedle wskazań na opakowaniu. Marchew obieramy i kroimy na cienkie plasterki. Jajko gotujemy na półmiękko. Rzeżuchę (mniemam, że przed świętami gości na wielu stołach w postaci łączki wysianej na ligninie :)) tniemy nożyczkami. Paprykę myjemy i wycinamy zeń dwa plastry. Z sera zółtego wycinamy kształt dzioba, choć jeśli dysponujecie czymś czerwonym - czerwona papryką lub na przykład rzodkiewką - myślę, że będzie to bardziej na miejscu, ja niestety nie miałam niczego takiego pod ręką. Jajko kroimy na plastry. Z jednego z nich robimy główkę ptaka, resztę zjadamy :). Ziarenko pieprzu - jedyna niejadalna, przynajmniej w takiej formie, rzecz - posłuży nam jako źrenica oka.
Psychodeliczny kurczak wielkanocny voila! ;)


sobota, 9 marca 2013

Sposób na niejadka cz.5

Wracam do cyklu, który bardzo polubił mój syn, a który ostatnio, nie przeczę, trochę zaniedbałam. Zjawisko niejadka nie narodziło się wraz z pojawieniem się dziecka. Dziecko niegdyś przykładało się do jedzenia. Kryzys, który trwa już jakiś czas narodził się wraz z konkurencją innych, ciekawszych zajęć. Kto z nas wybierze talerz z obiadem, gdy obok tyle fascynujących przygód tylko czeka, by je zrealizować!
Skoro tak, niechże jedzenie stanie się jedną z nich. Niech będzie wspaniałą przygodą, z własnoręcznie utkaną narracją (teraz zjadam skrzydło samolotu, ojej, mamo, samolot stracił równowagę, spada!!) i mnóstwem wrażeń.
Dziś bohater jednej z moich ulubionych pełnometrażowych kreskówek z pracowni Pixar, Wall-E, sympatyczny robot sprzątający świat. Znacie? Jeśli nie, koniecznie nadróbcie braki! :)

 

Składniki:
- 3 paluszki rybne Pescanova
- 2 plastry sera żółtego
- świeży ogórek
- kilka pomidorków koktajlowych
- jajko ugotowane na półtwardo
- 2 ziarenka czarnego pieprzu






Paluszki rybne wrzucamy do piekarnika wedle wskazówek na opakowaniu. Jajko gotujemy około 5 minut. Dokładnie myjemy warzywa. Trzy paluszki rybne poukładane równolegle do siebie posłużą nam za tułów Wallego. Na nie kładziemy plaster sera. Z dwóch centymetrowych plastrów ogórka wycinamy trójkąty. Owijamy je paskami wyciętymi z drugiego plastra sera żółtego, tak by powstały gąsiennicowe kółka, na których porusza się robot i obrazek był trójwymiarowy. Z kawałków ogórka robimy również dłonie Wallego (ze skromnie złożonymi do środka paluszkami, bo Wall-E to skromny chłopak;)) i szyję, na której umiejscowimy oczy, zrobione z kawałków plastrów jaja. Z ziarenek pieprzu robimy źrenice. Pomidorki koktajlowe są niekonieczne, ale ładnie wieńczą obrazek i urozmaicają dziecięce menu.
Smacznego, maluchy! :)

wtorek, 30 października 2012

Paluszki rybne zapieczone ze szpinakiem


Dziś naszła mnie ochota na szpinak. Szkoda, że czas na ten świeży już minął, ale zapewniam, że dobrze przygotowany szpinak mrożony też smakuje wyśmienicie. Mój syn i ja za nim przepadamy! Wykorzystam więc  fakt, że dziś mojego męża nie będzie na obiedzie i przygotuję szpinakową potrawę dla dwóch osób. Cieszy mnie fakt, że moje dziecko zajada się wszelką zieleniną i tak, jak ja kiedyś (ku zaskoczeniu pań w przedszkolu), szpinak pochłania również z talerzy swoich kolegów, którzy marudzą na widok zielonkawej papki. Na szczęście, przy naszym stole nikt nad szpinakiem nie będzie dziś wybrzydzał, więc zaserwuję go w towarzystwie pieczonych paluszków rybnych.


Składniki:
opakowanie szpinaku mrożonego
śmietanka 36% (ok. 100 ml)
3 ząbki czosnku
1 cebula
1 jajko
paluszki rybne Pescanova (kilka sztuk, wedle apetytu)
szczypta soli i białego pieprzu
odrobina masła
trochę startego parmezanu do posypania

Szpinak wrzucamy na teflonową patelnię (żeby nie przywierał) i dusimy na małym ogniu, aż do całkowitego rozmrożenia. Dodajemy sól i pieprz do smaku, przeciśnięty przez praskę czosnek i śmietankę. Na małej patelni podsmażamy na maśle pokrojoną cebulkę.
Gdy szpinak będzie już przyprawiony, a jego konsystencja stanie się kremowa, ściągamy go z gazu i odstawiamy do przestygnięcia. Następnie wbijamy do niego jajko, mieszamy całość i przelewamy do żaroodpornego naczynia. Na wierzchu układamy rozmrożone paluszki rybne, dodajemy podsmażoną wcześniej cebulkę i wkładamy na 25 minut do piekarnika (180 st.).
Przed podaniem posypujemy całość startym parmezanem.


piątek, 12 października 2012

Sposób na niejadka cz.4

Mamo, a czy polecimy kiedyś w kosmos? - usłyszałam ostatnio. Faza fascynacji kosmosem odciska swe wyraźne piętno na naszych codziennych konwersacjach. Niestety, mój drogi, nie urodziłeś się jako syn jednego z najbogatszych Polaków, więc raczej klops - pomyślałam z przekąsem, ale zaraz ugryzłam się w język. Nie można dziecku podcinać skrzydeł, niech ma marzenia, niech je pielęgnuje, a ja tymczasem skrzętnie je wykorzystam. W najlepszy możliwy sposób.
Zapraszam do kolejnego odcinka Sposobu na niejadka ;).




Składniki:
- dwa paluszki rybne Pescanova
- papryka czerwona
- papryka żółta
- papryka zielona
- czerwona cebula
- szczypiorek
- gruby plaster sera żółtego
- rzodkiewka


Kadłub rakiety do dwa połączone równolegle paluszki rybne. Sporządzamy je wedle przepisu na opakowaniu. Z czerwonej papryki wycinamy skrzydła, z sera trójkątny wierzchołek. Ozdabiamy rakietę "bajerami" z rzodkiewki i minikrążków ze szczypiorku.
Efekt ogniowego ogona po wystartowaniu maszyny robimy z łodyżek szczypioru. Z kolorowych papryk wycinamy gwiazdy (potrzebny będzie bardzo ostry nożyk!), a księżyc robimy z kawałka czerwonej cebuli.
 

Pasja zostaje skrzętnie wykorzystana w kuchni, dziecko ma namiastkę podróży w kosmos, a ja satysfakcję, że nie podałam bułki z nutellą.

piątek, 21 września 2012

Sposób na niejadka cz.3


Dziś kolejna odsłona naszego cyklu tworzonego z myślą o niejadkach, a właściwie - o ich rodzicach. :)
Wszyscy dobrze wiemy, że, tak jak głosiło hasło niegdysiejszej kampanii społecznej propagującej jedzenie ryb wśród rodaków - RYBA WPŁYWA NA WSZYSTKO. Tak więc, skoro wpływa na wszystko, a wiemy, że jest to wpływ wyłącznie pozytywny, nie możemy pozwolić, by nie jadły jej nasze dzieci. Nawet jeśli bardzo kręcą nosami.

Dzisiaj, z okazji piątku, choć właściwie każda okazja jest dobra by posilić się mięsem z ryby, najmłodsi uraczą się... okrętem o kadłubie z paluszków rybnych.
Dzieciaki, zapraszam do stołu!




Składniki:
- 2 paluszki rybne Pescanova
- plasterek sera Tylżyckiego
- kawałek dobrej, naturalnej szynki
- ogórek świeży lub małosolny (ja akurat dysponowałam słojem małosolnych)
- kilka ździebeł drobnego szczypioru

- jajko ugotowane na miękko
- keczup z dozownikiem
- ewentualnie: maleńka szczypta soli morskiej



Dwa paluszki rybne układamy równolegle i odkrawamy ich brzegi, tak, by tworzyły kształt kadłuba łódki (odwrócony trapez). Kroimy na plasterki jajko i ogórek. Potrzebujemy trzy plasterki ogórka na bulaje (okna) oraz jeden plasterek jajka na słońce - resztę oczywiście zjadamy w trakcie procesu twórczego ;). Z plasterka sera wycinamy duży i mały trójkąt, odpowiednie na żagielki. Źdźbło szczypioru posłuży za maszt, reszta - za promienie słońca. Z plastra szynki wycinamy chorągiewkę, która zawiśnie na szczycie masztu. Keczupem "rysujemy" fale, po których popłynie nasza żaglówka.

Smacznego, Niejadku! :)

wtorek, 11 września 2012

Paluszki rybne inaczej


Jeśli brakuje Wam pomysłu na szybkie danie, które zadowoli wszystkich domowników, polecam zapiekankę z paluszkami rybnymi. Jest dziecinnie prosta, a możliwości kombinacji jest nieskończenie wiele. Zapewniam, że czas jej przygotowania jest proporcjonalnie krótki do czasu pałaszowania tych smakowitości. Dziś miałam do dyspozycji pomidory, paprykę, makaron i żółty ser oraz opakowanie paluszków rybnych Pescanova. Możecie jednak wykorzystać także cukinię, bakłażana, cebulę, czy groszek 
i marchewkę. Zamiast sosu pomidorowego można przyrządzić beszamel. Wówczas potrawa stanie się wyborna, ale niestety bardziej kaloryczna.


Składniki:
puszka pomidorów bez skórki

100 g makaronu typu rurki (ja użyłam casarecce – to mój ulubiony makaron do zapiekania)
1 żółta papryka
kilka paluszków rybnych
mała kostka sera żółtego
sól, pieprz czosnkowy do smaku

Paluszki rybne wrzucamy na gorący olej i smażymy do uzyskania złocistego koloru. Pomidory gotujemy w rondelku z dodatkiem soli i pieprzu. Jeśli cała rodzina toleruje ostrzejsze smaki, polecam dodanie kilku kropli sosu Tabasco. Makaron gotujemy al dente, zgodnie z przepisem na opakowaniu.

Ugotowany makaron przekładamy do naczynia żaroodpornego, na wierzch układamy paluszki rybne i pokrojoną w paski paprykę. Całość zalewamy sosem pomidorowym i posypujemy startym serem.


Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C i pieczemy przez 10 minut. Palce, a raczej paluszki lizać!

piątek, 31 sierpnia 2012

Sposób na niejadka cz.2

Pamiętacie autko z paluszków rybnych, które miało przekonać małego niejadka, że rybę naprawdę warto czasem zjeść i nie samymi naleśnikami człowiek żyje? Tak, ja też pamiętam. I nie tylko to, ale wiele innych forteli, jakie stosowałam i nadal stosuję, by mieć poczucie, że moja latorośl jest dobrze odżywiona.
Miałam ostatnio nieco wakacji od rodzicielskiej kreatywności artystyczno-kuchennej, bo Młody był nad morzem i tam moje obowiązki przejęli dziadkowie, wciskając w niego co rusz bałtyckie przysmaki. Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy i mam go znów w domu - marudzącego, że najchętniej to on by zjadł naleśniki, mamooo!
Nic z tego, drogi niejadku. Naleśniki były wczoraj. Dziś dostarczysz organizmowi to, czego najbardziej potrzebuje.



Czego potrzebujemy?
- kilka paluszków rybnych Pescanova
- plasterek sera żółtego np Tylżyckiego
- kilka oliwek - zielonych lub czarnych
- dojrzały pomidor (malinówki mają teraz swoje pięć minut!)
- czerwona lub żółta papryka
- świeże ogórki (najlepiej gruntowe, są pyszne)

- koperek



Ludzika z o tułowiu z paluszków rybnych robimy tak:
Dwa paluszki rybne wkładamy do piekarnika wedle wskazówek na opakowaniu. W tym czasie myjemy warzywa i kroimy je w następujący sposób - plaster pomidora (głowa), dwa plasterki oliwki (oczy), półuśmiech ogórka (buzia), kawałki papryki (nos i ręce), połówki plastra ogórka (stopy), możemy też pobawić się w dłonie i guziki wycinając małym nożykiem drobniutkie trójkąty z plasterków ogórka. Pióropusz włosów robimy z kopru, a nogi z prostokątów wyciętych z plasterka sera. Dodatkowo z kulek ziela angielskiego zrobiłam źrenice, jest to oczywiście jedyny element niejadalny :)


Uzyskujemy w ten sposób bardzo przystojnego jegomościa, a co najważniejsze - bardzo zdrowego. Można oczywiście powtórzyć operację, gdy okaże się, że nasz kulinarny artyzm przyniósł nieoczekiwane rezultaty - nasze dziecko nie dość, że wcięło wszystko, to jeszcze prosi o dokładkę! :)

wtorek, 17 lipca 2012

Paluszki rybne z sosem tatarskim


Jeśli wydawało Wam się, że paluszki rybne to danie jedynie dla dzieci, byliście w ogromnym błędzie. Wystarczy  jeden składnik by zamienić nawet najprostszą przekąskę w rarytas dla każdego. Mowa o sosie tatarskim, który stał się ostatnio przyczyną zaciętych dyskusji w moim domu. Dlaczego? Ponieważ każdy robi sos tatarski inaczej, a moje wykonanie miało być premierowe.
Szukając rad w czasopismach kulinarnych, książkach kucharskich i na forach internetowych  trafiałam na różnorodne przepisy. Niektóre z dodatkiem kaparów, inne z chrzanem, jeszcze inne (wbrew moim odczuciom) bez jajek. Pełna rozterek postanowiłam więc zerknąć w pergaminowe notatki, które odziedziczyłam po prababci. I oto znalazłam przepis na „prawdziwy sos tatarski”. No to do dzieła!


Składniki:
2 jajka ugotowane na twardo
2 surowe żółtka
1/8 l oleju (użyłam trochę mniej niż pół szklanki)
1 łyżka posiekanego szczypiorku lub tartego chrzanu
4 dkg pieczarek z octu
4 dkg korniszonów
2-3 dkg musztardy (użyłam 2 spore łyżki)
1/8 l śmietany (prawie pół szklanki)
do smaku: cytryna lub ocet 3%, sól, cukier


Jestem przekonana, że w pierwszym odczuciu proporcje kolejnych składników wydają się Wam niezrozumiałe. Mnie też trudno było pojąć, dlaczego moja prababcia dzieliła litr na osiem części. Przez chwilę poczułam się jak filmowa Julia, która próbuje przebrnąć przez przepisy Julii Child. Dlatego ułatwiłam Wam zadanie, w nawiasach podałam moje proporcje, a poniżej przepis, który przerobiłam na bardziej zrozumiały.
Jajka należy obrać, żółtka oddzielić od białek, włożyć do miski i rozetrzeć z musztardą oraz surowymi żółtkami na gładką masę. Dolewać stopniowo olej i ubijać całość trzepaczką, mieszając w jedną stronę. Gdy konsystencja będzie jednolita, dodać drobno posiekane grzybki, korniszony i szczypiorek oraz pokrojone w kosteczkę ugotowane białka. Wymieszać ze śmietaną, przyprawić do smaku solą, cukrem i sokiem z cytryny.


Sos tatarski będzie doskonałym dodatkiem nie tylko do surowych warzyw (polecam kabaczki, patisony i cukinię!), ale i do tradycyjnej polskiej szynki, wędlin oraz ryb. Na moim stole pojawia się za to w towarzystwie paluszków rybnych Pescanova. Palce lizać!





poniedziałek, 21 maja 2012

Sposób na niejadka

Czy wiecie co znaczy mieć niejadka w domu?
Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że trzeba być wyjątkowo kreatywnym w kwestii sprzedawania swoich przekonań kulinarnych. Niestety to, co nas, dorosłych, kręci, czyli na przykład dobiegający z kuchni aromat czosnku podsmażanego na oliwie, albo widok smakowitych owoców morza pozostawionych na chwilę w marynacie, albo ułożone na blacie świeże warzywa i zioła, które mamy zamiar wykorzystać w kulinarnej sztuce, to wszystko, rzecz jasna, absolutnie nie działa na nieletniego marudę.
A każdy troskliwy rodzic wie, że nie ma takiej opcji, by dziecko jadło tylko to, co mu smakuje. Naleśniki z dżemem, racuchy gęsto posypane cukrem pudrem czy ryż z cynamonem potrafią być smakowite, ale co z tego? Nie dostarczają zbyt wiele pożytecznych składników odżywczych organizmowi i mogą być spożywane jedynie pod warunkiem, że w międzyczasie jemy również rzeczy zdrowe.

O pozytywnym wpływie ryby (a także owoców morza) na nasz organizm wie chyba każdy. Wie i dziecko, bombardowane bezustannie złotymi myślami na temat odżywania. Czy coś wynosi z tej wiedzy? Nie sądzę. To od nas zatem zależy czy nasza latorośl zje choćby śladowe ilości ryby raz na kilka dni. Dziś wzięłam sprawy w swoje ręce i oto mam coś dla maniaka motoryzacji: auto z paluszków rybnych i warzyw!

Składniki:
- kilka paluszków rybnych Pescanova
- pół małej cukinii
- mały, dojrzały pomidor
- cebulka dymka lub biała część grubego szczypioru
- nieco oliwy z oliwek

potrzebujemy także kilku drewnianych wykałaczek.


Na jedno auto potrzebujemy trzech paluszków rybnych, czterech plasterków cukinii, tyleż plasterków pomidora i kawałek dymki. Jeśli mamy zapotrzebowanie na więcej modeli warzywno-rybnej motoryzacji - składniki odpowiednio mnożymy.

Cukinię kroimy na grubsze plasterki. Na małej patelence rozgrzewamy oliwę. Obsmażamy plasterki cukinii, delikatnie je soląc. Jeśli Wasza latorośl przepada za smakiem czosnku, można cukinię natrzeć uprzednio rozgniecionym ząbkiem czosnku. Gotowe plasterki przekładamy na talerzyk. Kroimy pomidor i dymkę w plasterki umożliwiające zamocowanie ich jako kół.
Paluszki rybne w postaci zamrożonej wkładamy na kilka minut do rozgrzanego piekarnika.


Samochodzik konstruujemy z pomocą wykałaczek, by przypominał ten ze zdjęcia. Może macie jeszcze jakieś pomysły na urozmaicenie dania? Może antenę CB ze źdźbła szczypior, albo reflektory z czarnych oliwek? Hmm, to może być myśl! ;)

piątek, 4 maja 2012

Paluszki rybne na warzywach z sosem holenderskim

Wracając do tematu dań szybkich, prostych i bardzo smacznych, dziś przepis na obiad, który znajdzie entuzjastów wśród wszystkich domowników. Zarówno tych starszych, jak i młodszych. Mowa o paluszkach rybnych, podanych na warzywach, których smak podkreśla  wyjątkowo kremowy sos. Jeśli do tej pory nie przyrządzaliście sosu holenderskiego, najwyższa pora, aby poznać jego sekret. Zapewniam, że stanie się faworytem wśród dodatków do ryb, szpinaku, czy szparagów.  

Aby sos był idealny, ważne są nie tylko proporcje, ale także uczucie, z jakim ubijamy składniki. Do jego przygotowania potrzebujemy:
4 żółtka
sok z połówki cytryny
sól, biały pieprz
pół kostki masła




Żółtka ubijamy na parze wraz z sokiem z cytryny, solą i pieprzem na puszystą pianę. Nie przerywając ubijania, powoli dodajemy rozpuszczone masło. Sos ma mieć gładką konsystencję i gęstość majonezu. Jeśli po ostygnięciu zgęstnieje, wystarczy go lekko podgrzać, aby odzyskał swoją puszystość.

Mój sos holenderski posłużył tym razem za dodatek do paluszków rybnych i warzyw, podsmażonych na niewielkiej ilości oliwy z oliwek. Na jednej patelni przygotowałam więc marchewkę, młode ziemniaczki, kalafior, zielone warzywa i paluszki rybne w panierce Pescanova. Skropiłam je odrobiną soku z cytryny, przyprószyłam ziołami prowansalskimi, szczyptą soli i pieprzem. Po delikatnym zarumienieniu składników, wyłożyłam na talerz warzywa, ułożyłam na nich paluszki rybne i polałam całość sosem.  Palce lizać!



P.S.Dobra wiadomość na drugi dzień. Sos, który zostanie niewykorzystany, sprawdzi się jako dodatek do grzanek śniadaniowych z łososiem i rukolą!

piątek, 24 lutego 2012

Poszerzanie kulinarnych horyzontów

Podobno Polakom przejadły się już ziemniaki z kotletem i surówką oraz rosół. Coraz częściej słychać głosy, że śmielej eksperymentujemy z kuchniami świata, porzucając nieskomplikowane kulinarnie Włochy, czy Meksyk, na rzecz kuchni francuskiej, tajskiej, albo japońskiej. Obie wymagają nieco więcej zaangażowania, ale opanowanie podstaw daje gwarancję efektownych i smacznych potraw, które dają wiele satysfakcji nam i zachwycają naszych gości.

Ścieżki, którymi zaczynamy dość pewnie podążać we własnych kuchniach, mają ze sobą wiele wspólnego. Po pierwsze, na mniejszą skalę wykorzystujemy czerwone mięso, uczymy się wydobywać niepowtarzalny smak owoców morza i korzystamy z ciekawych dodatków, które jeszcze niedawno nie były dostępne na sklepowych półkach. Wystarczy wymienić mleko kokosowe, trawę cytrynową, czy aromatyczne przyprawy, zastępujące tradycyjne połączenie soli, pieprzu i papryki. Nie wspominając o dodatkach do sushi!

Jednak, aby móc cieszyć się smakiem nieco bardziej wyrafinowanych potraw, na przykład z dodatkiem krewetek, czy ośmiornic, trzeba wiedzieć, jak je kupować. Jak wiadomo, owoce morza dostępne w naszym kraju są importowane. Jeśli dokonujemy zakupów w supermarketach, co ma swoje niekwestionowane plusy, jak dostęp do mniej popularnych małż, czy kalmarów, warto dowiedzieć się, kiedy są dostawy. Gdy już uzyskamy tę wiedzę, ze spokojem możemy zaplanować większe zakupy w dniu, gdy dary morza trafiają do zamrażarek.

Świeże owoce morza są w Polsce trudno dostępne, ale jeśli już uda nam się takie nabyć, najlepiej przygotować je w tym samym dniu. Jednak uwaga na naciągaczy! Na przykład krewetki nadają się do zjedzenia zaledwie 24 godziny od złowienia, więc nie ma szans, aby dotarły do naszego kraju w tym czasie. Nie warto wierzyć sprzedawcom, którzy zapewniają nas, że jest inaczej!

Jeśli więc nie posiada się odpowiedniego doświadczenia w nabywaniu owoców morza, najbezpieczniej jest wybierać morskie smakołyki w wersji mrożonej. Włączenie ich do codziennej diety to ogromne urozmaicenie i pewny sposób na oczarowanie gości podczas wspólnej kolacji.

___________
photos from: zastavki.com, freshfreshseafood.com

wtorek, 31 stycznia 2012

Sałatka z paluszkami rybnymi

Pomimo, że staram się nie folgować zbytnio różnym kalorycznym, grzesznym zachciankom, uwielbiam majonez i sosy zawierające go. Nic na to nie poradzę - kanapka ze świeżej bagietki z dowolnym farszem i warzywami, dopiero uzupełniona warstewką majonezu staje się niebem w gębie ;). Ponieważ wszyscy domownicy zjedli obiad poza domem, poniższą sałatkę zaserwowałam na kolację. Nie lubię rezygnować z rytuału zasiadania do stołu, gdy wszyscy spotkamy się po dniu pracy, dlatego postanowiłam naprędce zaaranżować pretekst do miłego spędzenia czasu razem. Okazało się, że również bardzo smacznego ;).


Składniki na 3 osoby:

- opakowanie paluszków rybnych Pescanova

- pół główki sałaty lodowej
- kilka ogórków kiszonych

- 3 ugotowane na twardo jajka

- pęczek szczypioru
- pęczek koperku

- mały kubeczek śmietany

- 2 łyżki majonezu

- niepełna łyżeczka musztardy francuskiej
- nieco soli

- świeżo zmielony pieprz


Paluszki rybne podsmażamy na gorącym, dość głębokim oleju. Siekamy sałatę w dowolny sposób. Gotujemy 3 jajka. (Jaja przepiórcze mogłyby dodać sałatce wykwintnego szyku, niestety dysponowałam dziś jedynie kurzymi). Kroimy ogórki kiszone na plasterki lub półplasterki. Siekamy drobno szczypior i koperek. Idealnie byłoby gdyby szczypiorek był drobny, jednak o tej porze roku zdobycie takowego jest zadaniem karkołomnym, musimy chyba poczekać do wiosny. Sos sporządzamy następująco: śmietanę mieszamy z majonezem i musztardą. Solimy, pieprzymy. Dodajemy posiekaną zieleninę, pozostawiamy odrobinę do posypania wierzchu sałatki. Mieszamy dokładnie.

Ja preferuję podawanie tej sałatki warstwowo, ale można z powodzeniem pomieszać składniki w miseczce. Moja wersja: na sam spód kładę kawałki sałaty lodowej, na nią wylewam śmietanowo-majonezowy sos. Następnie układam połówki paluszków rybnych, plastry lub ćwiartki jajek, plasterki ogórka. Całość oprószam szczypiorkiem i koprem.

wtorek, 10 stycznia 2012

Fish&chips raz!

Pędząc studenckie, skromne życie zwykłam wakacyjnie reperować swój budżet. Modne było wtedy latanie na Wyspy Brytyjskie, zresztą nie tyle modne, co opłacalne ;) Będąc w gościach, czy to w okolicznościach wypoczynkowych, czy zarobkowych zawsze zwracałam uwagę na osobliwą kuchnię gospodarzy. Zawsze też zastanawiali mnie turyści będący gdzieś poza granicami swego kraju, konsumujący z lubością hamburgery, które na całym globie smakują dokładnie tak samo, zamiast spróbować czegoś, co podają tylko i wyłącznie tutaj. Fish&chips nie jest może specjałem na miarę niepodrabialnych przysmaków kuchni azjatyckiej, bo wrzucić rybę w panierkę i usmażyć ją, a następnie podać z frytkami nie jest niczym osobliwym, jednak towarzystwo baked beans, czyli fasolki w sosie pomidorowym jest rzeczą typową w Anglii i Irlandii.
To także doskonały sposób na domowego niejadka – które dziecko oprze się obiadowi w stylu fastfoodowym?

Składniki:
paczka paluszków rybnych Pescanova,

kilka dużych ziemniaków,
olej,
biała fasola w puszce,


Składniki na sos:
dwie łyżki keczupu, łyżeczka musztardy,
łyżeczka miodu albo syropu klonowego,
szczypta soli,
pieprz do smaku,
bardzo drobno posiekana cebulka dymka.


Rozgrzewamy piekarnik. Na blasze układamy mrożone paluszki rybne. Ziemniaki obieramy, myjemy i
kroimy w kształt frytek. Rozgrzewamy olej we frytownicy/głębokiej patelni i wrzucamy surowe kawałki ziemniaka na gorący olej. W rondelku przygotowujemy sos do fasolki – dobry ketchup, mieszamy z miodem, musztardą i drobniutko posiekaną cebulką. Zagotowujemy. Otwieramy puszkę z białą fasolką, wrzucamy do bulgocącego sosu, doprawiamy do smaku. Anglicy i Irlandczycy mają gotowe baked beans w puszkach, my musimy sobie radzić inaczej ;) Podajemy posolone frytki, paluszki rybne w fasolę na dużym talerzu, by sos z fasolki nie moczył frytek i nie pozbawiał ich cennej chrupkości.