Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba smażona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba smażona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

Czarniak w sosie małżowym

Ryba jest u mnie w domu tym, czym dla wielu kawał wieprzowiny na schabowe, więc jemy ją nie tylko w piątki ;). Najbardziej lubię wersję klasyczną - pieczone ćwiartki ziemniaka (tak zwane potato wedges), surówka z białej kapusty, ryba w delikatnej panierce, ale przecież nie można się fiksować na jednym daniu.
Szczególnie, że mrożone małże od dawna czekały na pomysł. Owszem, można je z powodzeniem podać jako przystawkę, połączyć z makaronem, wrzucić do zupy rybnej i tak wzbogacić jej aromat. Z małżami można wiele. Ale jakoś leżały i czekały na swoje pięć minut. Aż do wczoraj. Ryba z małżami? O, tak! :)



Składniki:
- opakowanie filetów z ryb dorszowatych od Pescanovy
- kubek mrożonych małż, obranych z muszli
- mała szalotka
- 2 ząbki czosnku
- garść natki pietruszki
- garść drobnolistnego szczypioru
- 1 mała papryczka chili
- pół kartonu pomidorowej passaty (przecier)
- oliwa z oliwek
- sól morska




Rybę rozmrażamy, płuczemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Podobnie postępujemy z małżami. Rybę solimy delikatnie. Rozgrzewamy na patelni oliwę i smażymy filety przez kilka minut z każdej strony, bacząc, by przy przekładaniu na drugą stronę nie rozpadły się.
Siekamy drobno czosnek, szalotkę, papryczkę i zieleninę. W garnuszku rozgrzewamy drugą porcję oliwy i szklimy ostrożnie posiekane ingrediencje. Za chwilę dodajemy passatę i małże. Gotujemy całość kilka minut.
Zdejmujemy z patelni podsmażone filety. Układamy na talerzach i polewamy sosem małżowym.

piątek, 23 listopada 2012

Miruna z puree jabłkowo-żurawinowym

Tak, jak późna wiosna jest porą truskawek i czereśni, tak późna jesień to królowa jabłek. Teraz właśnie są najlepsze - już bardzo dojrzałe, lecz wciąż świeże, rumiane, aromatyczne, soczyste, słowem - pyszne. Robię ostatnio wiele rzeczy z jabłek, począwszy od deserów, przez sałatki, przetwory, na wytrawnych daniach skończywszy. Puree z jabłek i żurawiny z selerem naciowym jako dodatek do ryby, to dzisiejszy strzał w dziesiątkę. To, że jabłka doskonale wypadają w połączeniu z mięsem, wiedziałam od dawna. Ale, że równie wyśmienicie potrafią skomponować się z aromatem ryby, dowiedziałam się dziś.


Składniki:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- 3 winne jabłka
- garść świeżej żurawiny
- kilka łodyg selera naciowego
- sól
- olej
- świeżo zmielony czarny pieprz

dodatki - wedle uznania.


Rozmrażamy filety rybne, delikatnie płuczemy, osuszamy ręcznikiem papierowym. Solimy i kładziemy na rozgrzanym oleju. Smażymy na niedużym ogniu, by nie zrumieniła się. Dobrym substytutem takiego delikatnego smażenia i na pewno zdrowszym, byłoby ugotowanie ryby na parze. (Ja, przyznam się bez bicia, nie znoszę wszelkich mięs, w tym również ryby zrobionych na parze, ale jeśli nie macie takich obiekcji - posłużcie się parowarem).
Jabłka myjemy, obieramy, i wrzucamy do rondelka. Podlewamy odrobiną wody. Kulki żurawiny płuczemy i kroimy na połówki. Seler naciowy również myjemy, pozbawiamy pióropuszy liści i kroimy na plasterki. Całość dusimy przez kilka minut, aż jabłka rozpadną się, seler zmieni kolor, a żurawiny puszczą czerwony sok.
Gotowe usmażone/ugotowane filety z miruny kładziemy na talerz białym mięsem do góry. Na nich układamy niedużą warstwę owocowo-warzywnego puree. Jego słodko-kwaśny mix stworzy zaskakująco pyszną kompozycję ze słonym smakiem ryby.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Miruna na maśle pod szpinakową kołderką

Gdy nadchodzi wiosna wiele z zimowych substytutów świeżych warzyw można przekazać do lamusa. Owszem, mrożony szpinak można przyrządzić tak, że jest naprawdę pyszny, ale... ma się nijak do jego świeżego, jędrnego, liściastego odpowiednika.
Zachłysnęłam się widokiem wielkich szpinakowych bukietów na straganie osiedlowego warzywniaka. Doświadczenie podpowiada, że niestety z tej wielkiej kępy liści ostanie się niewiele po podduszeniu na maśle, ale do mojego dzisiejszego dania będzie w sam raz!


Składniki dla 3 osób:
- opakowanie miruny od Pescanovy
- naręcze szpinakowych liści (zabijcie mnie, nie wiem ile to było kilogramowo, ale zgaduję, że 1kg)
- 4-5 ząbków czosnku
- 2-3 duże łyżki masła
- świeżo zmielony pieprz
- sól morska
- odrobina mąki pszennej
- 1 cytryna


Szpinakowe liście zanurzamy w dużej ilości chłodnej wody. Doskonale do tego zabiegu nada się jedna z komór zlewozmywaka. Nie da się skutecznie umyć szpinaku bez zanurzenia, bo ma w sobie sporo piasku - niepozbycie się go skutecznie zrujnuje radość z pysznego posiłku, powodując nieprzyjemny chrzęst między zębami. ;). Umyte liście odrywamy od łodyg - albo odcinamy nożycami.
Przygotowujemy dwie patelnie. Na jednej z nich topimy nieco masła. Czosnek siekamy na plasterki, wrzucamy na rozgrzane masło, szklimy. Następnie do masła i czosnku dorzucamy szpinak.
Dusimy aż wszystkie liście są wyraźnie zblanszowane.
Rozmrożoną rybę płuczemy, osuszamy, solimy i pieprzymy. Z umiarem obtaczamy w niewielkiej ilości mąki. Na patelni topimy masło. Kładziemy w nim gotową do smażenia rybę.
Usmażone kawałki ryby układamy na talerzu, a następnie obkładamy gotowym szpinakiem na maśle i w czosnku. Możemy skropić odrobiną cytryny.
Podaję z pieczonymi ziemniaczkami lub w wersji lunchowej - świeżym pieczywem pszennym.

wtorek, 20 marca 2012

Rybka wzorcowa

Bywając nad Bałtykiem zawsze wracałam do smażalni dobrze znanych mi z wcześniejszych pobytów. W dobie nieskrępowanej przedsiębiorczości każdy myśli, że jest wirtuozem danej dziedziny, a przecież smażenie ryby to żadna filozofia. Otóż jednak jest to filozofia, skoro obiady u Zamojskich w Stilo cieszą się tak wielkim powodzeniem, że w sezonie trzeba grzecznie oczekiwać na wolne miejsce, podczas gdy u konkurencji ruch jest bardzo umiarkowany.
Nadmorski dorszyk, połowiony bladym świtem, przyrządzony kilka godzin później, w towarzystwie grubo ciosanych frytek zdobnych w kryształki morskiej soli i świeżutka surówka z białej kapusty a obok kufel regionalnie warzonego chłodnego (nie: zimnego!) piwa to dla mnie kwintesencja wakacji nad Bałtykiem.

Kilka dni temu zapragnęłam rybki w stylu nadmorskich smażalni, jednak z nieco bardziej udomowionym towarzystwem - ziemniakami puree z masłem osełkowym i koperkiem oraz surówką ze świeżej marchwi i winnych jabłek. Proste, przewidywalne i nieskończenie smaczne!

Składniki dla 3 osób:
- opakowanie ryby miruna od Pescanovy
- morska sól, świeżo zmielony pieprz
- jajko
- mieszanka 1:1 bułki tartej i mąki pszennej
- olej rzepakowy
- kilka ćwiartek cytryny

Dodatkowo:
- kilka ziemniaków
- kilka łyżek mleka
- łyżka masła osełkowego
- parę gałązek koperku
- 3 spore marchwie
- 1 niewielkie jabłko
- nieco soku z cytryny/limonki
- kilka kropli oleju
- łyżeczka płynnego miodu

Zaczynamy od ziemniaków i surówki, rybę zostawiając na koniec, bo najlepsza jest taka z chrupiącą panierką, prosto z patelni. Połówki ziemniaków gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, a następnie, ugotowane i odsączone miażdżymy tłuczkiem dodając masło i mleko, oraz - w razie potrzeby - delikatnie soląc. Surówkę sporządzamy równie prosto - na dużym oczu tarki trzemy obrane marchwie i niekoniecznie obrane, lecz koniecznie umyte jabłko. Dressing stanowi sok cytrynowo-miodowy.

Teraz sedno: Rozmrożoną rybę płuczemy, osuszamy, solimy i pieprzymy. W dwóch talerzach sporządzamy składniki panierki - w jednym ma się znaleźć roztrzepane jajko, w drugim mieszanka bułki tartej i pszennej mąki. Przyprawione płaty ryby maczamy kolejno w zawartości obu talerzy.
Olej na patelni musi być BARDZO rozgrzany, tak, by wrzucony nań płat panierowanej ryby natychmiast zaczął się smażyć, w przeciwnym razie ryba wchłonie ponadprogramowe ilości tłuszczu, będzie niesmaczna i jeszcze bardziej kaloryczna.
Serwujemy wszystko razem w towarzystwie ćwiartek cytryny lub limonki.