Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seafood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seafood. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2013

Imprezowa sałatka z krewetkami, ananasem i tuńczykiem

Wczoraj wróciłam do domu bardzo późno, a powodem tegoż była impreza, której idea całkiem spontanicznie narodziła się pomiędzy wieszakami na kurtki w przedszkolu :). Lubię nasiadówki składkowe, bo mam wtedy kojącą świadomość, że nie nadwerężam za bardzo gospodarzy. Lubię też te uginające się od rozmaitych pyszności stoły, które są świadectwem kulinarnej kreatywności gości. Wczoraj było naprawdę pysznie, również za moją sprawą.
Ta sałatka nie jest niczym szczególnie odkrywczym, ale naprawdę doskonale smakuje.


 

Składniki:
- opakowanie krewetek gotowanych od Pescanovy
- puszka ananasa w syropie w kawałkach
- puszka słodkiej kukurydzy
- puszka tuńczyka w oleju
- torebka ryżu do risotto (Arborio)

- czubata łyżka majonezu
- 2 ząbki czosnku
- łyżeczka masła


Rozmrożone krewetki płuczemy, osuszamy i wrzucamy na rozgrzane na małej patelni masło. Chwilę podsmażamy, a następnie odkładamy do ostygnięcia. Ryż gotujemy wedle wskazań na opakowaniu, czyli około kwadransa. Jego również studzimy po ugotowaniu. (Aktualnie doskonale do tego balkon). Otwieramy puszki i odcedzamy ich zawartość z soku, w którym się znajdują. Czosnek przeciskamy przez praskę, bądź siekamy bardzo drobno. Krewetki pozbawiamy ogonków i kroimy na połówki. Czosnek mieszamy z majonezem. Łączymy wszystko razem: kukurydzę, ryż, tuńczyka, kawałki krewetek, ananas i majonez z czosnkiem.
Podajemy schłodzone.

wtorek, 29 października 2013

Owoce morza na ścianę!

Tytuł konfunduje, czyż nie? Spokojnie nie będę tu namawiać do suszenia szkielecików po krewetkach i tworzenia z nich gustownych girland... Ale pomyślałam: lubicie fajnie narysowane plakaty? Ja bardzo! Mam ich kilka, zdobią ściany w kuchni i salonie. A skoro mowa o kuchni - czyż te poniższe nie wyglądałyby w niej doskonale? Uwielbiam owoce morza, uwielbiam dobry dizajn. A ostatnio mam niezłą fiksację na klimaty vintage. Może można to jakoś połączyć?
Zapraszam do oglądania...








 

Który szczególnie Was ujął? :)

sobota, 29 czerwca 2013

Niedzielna pasta krewetkowa

Dziś jest jedyny dzień w tygodniu kiedy mogliśmy zasiąść w pełnym składzie do stołu i zjeść razem śniadanie. Bez pośpiechu, bez poganiania, bez poczucia, że z każdą kolejną chwilą konsumowania mamy coraz mniej czasu na obowiązki. Znak czasów. Na szczęście dziś degustujemy bez końca, ja robię sobie drugą kawę z pianką, piję je obie z nogami na krześle obok, słucham radosnych dyskusji przy stole i cieszę się chwilą. Celebrę uświetnia świeżutkie pieczywo i pasta kanapkowa z krewetką w roli głównej.



Składniki:
- opakowanie krewetek gotowanych od Pescanovy
- kostka twarogu półtłustego ok.15dkg

- mały kubełek kwaśnej śmietany 12%
- łyżka sklarowanego masła
- pęczek drobnolistnego szczypiorku
- zielona papryczka chili
- limonka
- ząbek czosnku
- kilka gałązek natki pietruszki
- szczypta soli



Rozmrożone krewetki płuczemy, osuszamy i pozbawiamy ogonków. Kroimy każdą na 3-4 kawałki. Na patelni rozgrzewamy sklarowane masło. Podsmażamy krewetki na bardzo małym ogniu.
W misce rozgniatamy widelcem twaróg, łączymy ze śmietaną. Siekamy zioła, czosnek i chili. Łączymy z pastą twarogową. Solimy i wyciskamy odrobinę soku z limonki. Łączymy z przestudzonymi krewetkami.
Jemy w formie śniadaniowej sałatki - widelcem wprost z talerza, lub nakładamy obficie na kawałek świeżego pieczywa. Udanej niedzieli! :)


 

czwartek, 27 czerwca 2013

Czarniak z duszony cukinią i tymiankiem

Wreszcie pojawiła się polska cukinia i to w doskonałej cenie! Cukinia zajmuje wyjątkowe miejsce w moim sercu, uwielbiam udusić ją z pomidorami i uczynić coś na kształt ratatui, podać zapieczoną z serem kozim, ugrillować nie żałując oliwy i ziół. Cukinia wspaniale komponuje się także z rybami. Wczoraj zaserwowałam moim kulinarnym recenzentom domowym czarniaka w wersji bardzo letniej - z wiejską śmietaną, duszoną cukinią i dużą ilością świeżego tymianku. Było przepysznie :)



Składniki:
- opakowanie filetów z ryb dorszowatych od Pescanovy
- mała cukinia
- młoda średnia cebula
- ząbek czosnku
- garść świeżego tymianku
- pół garści naci pietruszki
- duży kubełek kwaśnej śmietany 18%
- szczypta soli
- oliwa z oliwek
- świeżo zmielony czarny pieprz




Czarniaka możemy potraktować różnorako - owinąć folią i ugrillować bądź upiec w piekarniku, można też usmażyć na oliwie na niewielkim ogniu, pod przykryciem.
Jeśli chodzi o sos - zaczynamy od umycia warzyw. Następnie kroimy cebulę i cukinię w kostkę, można też zetrzeć cukinię na grubym oczku tarki. Siekamy drobno ząbek czosnku i zioła. Solimy i pieprzymy. Dusimy w śmietanie kilka minut. Cukinia nie musi rozpływać się w ustach, osobiście lubię czuć coś pod zębem i lubię gdy kawałki cukinii (w przypadku kostki) delikatnie chrupią. Jeśli sos wydaje się zbyt rzadki można zagęścić go mielonym siemieniem lnianym.
Gotowego czarniaka podajemy z sosem na wierzchu i kawałkiem limonki oraz młodymi ziemniaczkami z koperkiem.

piątek, 21 czerwca 2013

Ośmiornica po galicyjsku

Ośmiornica po galicyjsku czyli Pulpo a la gallega jest tradycyjnym daniem hiszpańskim, wywodzącym się z Galicji. Podawane jest głównie jako przystawka przed daniem głównym albo wręcz przekąska, stąd szalenie popularne jest w tak zwanych tapas barach, czyli barach zakąskowych. Wedle tradycji przygotowywane winno być w miedzianych garnkach, które nadają mu specyficzny smak, ja jednak takowym nie dysponuję. Poza tym jednak mam wszystko - doskonałej jakości młode ziemniaki, świeżo rozmrożoną ośmiornicę, dobrą oliwę i świeże zioła. Mam też moc aromatycznych przypraw. Zobaczymy co z tego wyjdzie... ;) Zresztą - to bardziej wariacja na temat tego dania niż ścisłe podążanie za wytycznymi przepisu. Jedno jest pewne - choć ośmiornica w towarzystwie banalnych ziemniaków może budzić zrozumiały sceptycyzm, jednak warto się go wyzbyć - potrawa jest naprawdę pyszna. 


 

Składniki:
- opakowanie ramion ośmiornicy od Pescanovy
- kilkanaście malutkich młodych ziemniaków
- kilka listków świeżego tymianku
- łodyżkę naci pietruszki
- liść laurowy
- ząbek czosnku
- łyżeczka słodkiej papryki
- łyżeczka wędzonej papryki
- sól morska
- oliwa z oliwek

- cytryna
 


Cały jest w tym daniu szkopuł, żeby dobrze (dostatecznie długo) gotować morskiego stwora, lecz to zadanie zostało mi wspaniałomyślnie podarowane przed producenta mojej ośmiornicy ;). Dlatego ośmiornicę jedynie rozmrażamy, delikatnie przepłukujemy, osuszamy a następnie marynujemy oliwą z dodatkiem posiekanego czosnku, papryk i liścia laurowego. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię na minutę lub dwie, a następnie odstawiamy z ognia i pozwalamy trochę "odpocząć".
Choć w oryginale dania ośmiornicę podaje się z ziemniaczanymi talarkami, ja wybrałam nieco inną opcję. Kupiłam możliwie małe ziemniaczki, bo bardzo lubię, gdy nie są przekrojone na kilka kawałków, a stanowią na talerzu zgrabną całość. Ziemniaki gotujemy do miękkości, a następnie polewamy oliwą i oprószamy posiekanymi ziołami.
Na koniec łączymy oba składniki dania i podajemy z kawałkami cytryny
.

środa, 19 czerwca 2013

Puszysty omlet z krewetkami i zielonymi szparagami

Parę dni temu próbowałam odpocząć po całym dniu przerzucając od niechcenia kanały telewizyjne. Zatrzymał mnie dawny sezon Master Chefa, w którym zespół konkurujących ze sobą zawodników otrzymał zadanie: zrobić jajka na cztery sposoby; na miękko, sadzone, w koszulce oraz omlet. Wydawałoby się, że nic bardziej banalnego, kto z nas nie umiałby ugotować lub usmażyć jajek? To jedna z pierwszych aktywności, zaraz obok ugotowania parówki ;), jakie wykazujemy w kuchni. Jak się okazuje prawidłowe obchodzenie się z jajkiem nie jest wcale takie łatwe.
Juror Gordon Ramsay zachwycał się niektórymi omletami, inne bez cienia litości dyskwalifikował. Postanowiłam sama zmierzyć się z tym trudnym zadaniem. Zrobić omlet puszysty, idealnie ścięty ale nie przesmażony. Jak to wyszło?




 

Składniki:
- opakowanie krewetek gotowanych od Pescanovy
- pęczek zielonych szparagów
- pęczek szczypiorku
- 2 łyżki masła
- 6 kurzych jaj
- łyżka śmietanki kremówki 30%
- szczypta soli
- odrobina czarnego pieprzu



Krewetki rozmrażamy, płuczemy, osuszamy. Pozbawiamy ogonków. Szparagi gotujemy al dente, czyli na nieco twardsze niż zwykle. Łodygi odkrawamy - przydadzą się do czegoś innego (zupy szparagowej? sałatki?) i pozostawiamy główki. Do miski wbijamy jajka, dodajemy śmietankę i sprężynką kuchenną bełtamy ile sił w dłoniach, tak, by do masy dostało się jak najwięcej powietrza. Na patelni rozpuszczamy masło. Wlewamy masę jajeczną. Na niej układamy krewetki i podgotowane szparagi w dowolnej konfiguracji. Omletu nie przekładamy na drugą stronę, więc musimy zrobić wszystko, by góra była ścięta, a dół absolutnie nie przysmażył się. Aby tak się stało należy nieustannie podważać krawędzie omletu, by masa jajeczna dostawała się pod omlet i zastygała tam, tworząc nową warstwę. Pomimo, że farsz - krewetki i szparagi - układałam w całkiem lejącej się masie jajecznej i na początku został pięknie zatopiony, wskutek podważania i przelewania masy na dół, wyodrębnił się i wystaje z omletu. To daje bardzo ładny efekt.
Na koniec oprószamy całość solą, pieprzem i posiekanym szczypiorkiem.
Ja podałam danie z młodziutkimi ziemniakami z masłem i koperkiem oraz sałatką pomidorową. Domownicy byli zachwyceni. Ciekawe jaką notę wystawiłby mi mistrz Ramsay ;).

sobota, 15 czerwca 2013

Tasiemki z surimi, pieczarkami i czarnymi oliwkami

To żadne wyszukane odkrycie kulinarne - po prostu bardzo smaczny i bardzo prosty makaron. W chwili, gdy wiele spraw jednocześnie wali się na głowę, nie mam czasu na zakupy, a na jedzenie na telefon musiałabym czekać półtorej godziny - idealna sprawa. Założywszy oczywiście, że wszystkie składniki macie pod rękę - w lodówce, zamrażarce oraz spiżarni. Akcenty dalekowschodnie łączą się płynnie z tymi z południa Europy i wszystko doskonale smakuje  :)



Składniki:
- opakowanie paluszków krabowych od Pescanovy
- kilka gniazdek makaronu tasiemki (tagliatelle)
- kilkanaście niewielkich pieczarek - zwartych i świeżych
- oliwa z oliwek
- 3 ząbki czosnku
- pęczek szczypiorku drobnolistnego
- mały słoiczek czarnych oliwek
- łyżka sosu sojowego/sojowo-grzybowego





Rozmrażamy paluszki krabowe, jeśli danie ma być emergency - pomagamy sobie zanurzeniem opakowania w ciepłej wodzie.
W osolonym wrzątku gotujemy makaron, najlepiej al dente.
Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy posiekany czosnek oraz większość szczypiorku i pokrojone w talarki pieczarki, mieszamy. Za chwilę dodajemy kawałki paluszków krabowych, doprawiamy sosem sojowym. To danie nie wymaga soli (poza osoleniem wrzątku w którym gotujemy makaron), bo sos sojowy zawiera wystarczająco dużo soli. Na koniec dodajemy oliwki i wyłączamy ogień. Na patelnię wrzucamy odcedzony, ugotowany makaron. Mieszamy farsz z makaronem. Na koniec sypiemy garść szczypiorku - dla ładnego efektu kolorystycznego i dla smaku:).

niedziela, 9 czerwca 2013

Sałatka z truskawkami i ośmiornicą z sosem balsamicznym

Połączenie rukoli, truskawek i fety z dressingiem na bazie octu balsamicznego znane mi jest nie od dziś i chętnie do niego wracam w sezonie truskawkowym. Jako miłośniczka wszelkich stworzeń morskich staram się wzbogacać o ich obecność rozmaite kulinarne receptury. Wbrew pozorom nie jest to trudne - owoce morza są dość zgodne w kuchni i nie powodują niepotrzebnych sytuacji konfliktowych na patelni i talerzu ;). Nie oznacza to jednak, że możemy zupełnie uśpić czujność. Mam w pamięci odcinek show z Gordonem Ramsayem w roli głównej, gdzie mistrz kuchni w bardzo stanowczy sposób wyraził się o specjalności jednego z uczestników, krewetkach w czekoladzie, stwierdzając z niesmakiem iż jest to czysta AROGANCJA. Czekoladowego fondue z owocami morza nie próbowałam i jakoś mnie nie korci, ale ręczę, że ośmiornica z truskawką wypada naprawdę dobrze.


Składniki:
- 2 garście rukoli
- 1/4 kilograma niedużych, dojrzałych truskawek
- kostka sera feta
- opakowanie ramion ośmiornicy od Pescanovy
- 1,5
łyżki octu ciemnego balsamicznego
- 1,5 łyżki oliwy z oliwek
- szczypta soli morskiej
- ząbek młodego czosnku


Rozmrożone ramiona ośmiornicy płuczemy, osuszamy i wraz z posiekanym czosnkiem wrzucamy na patelnię z rozgrzaną oliwą. Delikatnie solimy. Smażymy minutę.
Myjemy liście rukoli. Truskawki również dokładnie myjemy i pozbawiamy szypułek (nigdy odwrotnie - truskawki bez szypułek nabierają wody i stają się mniej smaczne). Możemy też przekroić je na połówki - wnętrze truskawki ładnie prezentuje się na talerzu.
Szykujemy dressing - oliwę i ocet dokładnie mieszamy w szklance, możemy dodać też szczyptę soli.
Otwieramy fetę, odsączamy ją z zalewy. W misce łączymy rukolę, truskawki i dressing. Układamy sałatkę na talerzu. Na wierzch kładziemy podsmażone kawałki ośmiornicy, a następnie na to wszystko kruszymy kawałki fety.

Idealne, lekkie danie na upalny dzień, jak dziś. Smacznego!

środa, 5 czerwca 2013

Parpadelle ze świeżym szpinakiem, miruną i grecką fetą

Dawno nie jadłam makaronu i zapomniałam w jak ekstatyczny stan wprowadza mnie makaronowe danie! Dobrze skomponowane składniki pasty to gwarancja sukcesu kulinarnego i, co warto odnotować, sukcesu niepracochłonnego. Jak wiadomo staram się jeść jak najwięcej dóbr sezonowych, stąd tyle zieloności w ostatnich wybrykach kuchennych. Dziś wzięłam na warsztat wielkie, ciemnozielone liście szpinaku i młodziutki czosnek. Nie zastępujcie polskiego szpinaku supermarketowym odpowiednikiem zamkniętym w plastikową torebkę - to dobry substytut zieleniny w okresie zimowym.




 Składniki:

- wiązanka świeżego szpinaku
- kilka ząbków młodego czosnku
- czubata łyżka masła
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- opakowanie makaronu parpadelle (ja użyłam Lubelli)
- pół kostki greckiej fety bądź sera bałkańskiego
- odrobina soli





Rybę - jak zawsze - rozmrażamy, delikatnie płuczemy, osuszamy, a następnie oprószamy solą i pieprzem. I teraz mamy dowolność - można ją upiec z folii aluminiowej, można ugotować na parze, można też usmażyć na oliwie bądź maśle. Wszystko zależy od tego jaka technika będzie Wam w danym momencie najwygodniejszą. Osobiście często wykorzystuję piekarnik, który coś piecze, do upieczenia czegoś jeszcze - w ten sposób oszczędzam energię. :)
Szpinak zawsze płuczemy przez zanurzenie w letniej wodzie - ma w sobie dużo pasku, który objawiłby się później w postaci chrzęszczącym w zębach drobinek, co nie należy do najprzyjemniejszych doznań przy stole. Wypłukany i pozbawiony łodyg (nożycami go!) szpinak wrzucamy na rozgrzaną patelnię z łyżką rozpuszczonego masła. Czosnek dodajemy jednocześnie z liśćmi szpinaku - nie potrzebuje być wcześniej szklony, by uwolnił aromat, a mamy pewność, że się nie zwęgli, bo ilość uwolnionej ze szpinaku wody zapobiegnie temu. Dusimy całość pod przykryciem przez kilka minut, by szpinak zachował zielony piękny kolor.
Makaron gotujemy al dente w osolonym wrzątku. Odcedzamy, nie płucząc.
Następnie łączymy wszystko w obszernym naczyniu, na przykład kamionce lub misie sałatkowej - podduszony szpinak z czosnkiem i masłem, rybę, odcedzony makaron. Można dodać nieco kwaśnej, gęstej śmietany. Podając danie kruszymy nieco fety na jego wierzch. Pychota! :)

sobota, 1 czerwca 2013

Wakacje z owocami morza

Tytuł notki mógłby sugerować, że będę Was namawiała na urlopowe degustowanie ryb i innych owoców morza gdzie tylko się da. W Grecji zamiast gyrosa, w Hiszpanii zamiast tortilli, we Włoszech zamiast pizzy (no, chyba, że wybieramy pizzę frutti di mare!). Ale to doskonale wiecie sami, nie muszę uprawiać kulinarnej propagandy, jakkolwiek ta akurat słuszną ma linię ;). Dziś kilka słów z wielkim przymrużeniem oka, coś w sam raz przed urlopem. Na kiedy go zaplanowaliście?
Ja wyjeżdżam w lipcu i nie ukrywam, że fakt iż do urlopu pozostał mi nieco ponad miesiąc bardzo pozytywnie mnie nakręca. Powoli ogarniam okiem garderobę, zastanawiam się, czy aby wszystko nadaje się do zaprezentowania na plaży/deptaku/w restauracji i co ewentualnie powinnam kupić. Przeglądając serwisy modowe znów w oko wpadły mi motywy morsko-rybne. I tak zachorowałam na dwie rzeczy: śliczne, subtelne żółte kolczyki rybki, które można znaleźć w Zarze i genialną, absolutnie odjechaną kopertówkę-krewetkę, która niestety, ze względu na cenę pozostanie w sferze marzeń.

Oto dwie propozycje stylizacji wakacyjnych zdobne w motywy owoców morza - na plażę oraz na swobodny spacer po nadmorskim deptaku, czy wieczorne wyjście do knajpki.





Torba plażowa z krabem pomieści wiele plażowych niezbędności, takich jak: krem do opalania, ręcznik, okulary, ulubiona lektura. Kolczyki-rybki to niezobowiązujący akcent kobiecy, bez którego, przyznam szczerze, rzadko mogę się obejść ;)


Tu proste dżinsowe szorty zestawiamy z topem zdobnym w scenkę rodzajową z dna oceanu ;). Do tego płaskie sandałki (wygoda jest priorytetem!), nakrycie głowy i niewielka torebka, wspomniana wyżej krewetka :). Usta w krewetkowej, przyciągającej wzrok i bardzo modnej barwie.


Jak widać jedzenie jest szalenie inspirujące!:)

środa, 29 maja 2013

Wiosenna sałatka na ciepło

Choć młode ziemniaki są wciąż jeszcze importowane, bo wyjątkowo długa zima niestety dała się we znaki rodzimym uprawom, nie mogę sobie ich odmówić. Ugotowane w mundurkach z płatkiem osełkowego masła i świeżym koperkiem są jednym z moich ulubionych wiosennych przysmaków. Zaraz obok skąpanych w maśle zielonych szparagów! Ponieważ to aktualnie najczęściej goszczone na mym stole warzywa dwoję się i troję, by obiady nie wyglądały tak samo. Dziś serwuję sałatkę na ciepło z upieczonym czarniakiem, pyszną wiosenną dymką i oliwno-cytrynowym dressingiem.



Składniki:
- opakowanie filetów z ryb dorszowatych od Pescanovy
- kilka-kilkanaście młodych ziemniaków

- dwie wiązki zielonych szparagów
- kilka łyżek masła
- pęczek świeżej dymki
- sól morska
- świeżo zmielony pieprz
- oliwa z oliwek
- sok z jednej cytryny





Składniki dania upiekłam w piekarniku, ale można też wszystko ugotować na przykład na parze. Ja akurat skorzystałam z rozgrzanego piekarnika, w którym od dwóch godzin dochodziła wielka pieczeń :). Ziemniaki pozbawione skórki (albo niekoniecznie, ale wtedy porządnie wyszorowane) układamy w naczyniu żaroodpornym, skrapiamy oliwą, solimy. Szparagi, wymyte i pozbawione zdrewniałych końcówek, również układamy w naczyniu żaroodpornym i sowicie smarujemy miękkim masłem. Również oprószamy delikatnie solą. Rybę, rozmrożoną, opłukaną i dobrze osuszoną, solimy, pieprzymy, obkładamy płatkami masła i zawijamy szczelnie w folię aluminiową. Zaczynamy z ziemniakami. Wkładamy je na około 20 minut przed włożeniem szparagów i ryby - tym ostatnim wystarczy zaledwie 10 minut w temperaturze 200st. C.
Gdy wszystko jest upieczone (ziemniaki i szparagi warto sprawdzić wbijając w nie ostry szpikulec noża), wyciągamy z piekarnika i dajemy nieco ostygnąć. Wciąż ciepłe ziemniaki w plastry, na nich układamy szparagi, a na szparagach większe kawałki ryby. Przygotowujemy dressing. Do kilku łyżek oliwy z oliwek dodajemy sok z całej cytryny i dobrze mieszamy. Wylewamy na naszą warzywno-rybną piramidę. Wreszcie siekamy dymkę i obficie sypiemy na całość.
Smacznego!

sobota, 25 maja 2013

Roladki z miruny, suszonych pomidorów i mozzarelli

Moja dobra znajoma wróciła właśnie z urlopu w Hiszpanii. Przywiozła wiele hiszpańskich giftów, a jednym z nich był okazały słój z suszonymi pomidorami. Kupuję suszone pomidory właściwie cały czas, ale te, które zastaję na półkach supermarketów mają się nijak do tych oryginalnych, przywiezionych prosto z ich ojczyzny. I tak ostatnio te właśnie czerwone, pomarszczone, skąpane w oliwie pyszności zdominowały moją kuchnię. Pałaszuję nie tylko kanapki zwieńczone nimi i sałatki z ich nutą, ale także faszeruję nimi co tylko mogę. Dziś padło na rybę. Świeża bazylia i ser Mozzarella dopełniły harmonijnej całości.

 

Składniki:
- opakowanie filetów z miruny od Pescanovy
- kilka suszonych pomidorów w oliwie
- kulka sera Mozzarella
- garść listków świeżej bazylii
- odrobina soli
- świeżo zmielony pieprz
- oliwa z oliwek do smażenia



Rozmrożone filety rybne płuczemy i osuszamy. Solimy delikatnie i pieprzymy. Kroimy na połówki. Przygotowujemy tyle pomidorów i plastrów Mozzarelli, ile zamierzamy zrobić roladek. Do każdej wkładamy też po dwa-trzy listki bazylii. By zawiniątka trzymały się dobrze przekłuwamy je patyczkami do szaszłyków.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Smażymy roladki przez kilka minut, a następnie podajemy udekorowane świeżymi listkami bazylii. Podajemy z dzikim ryżem lub pieczywem.

poniedziałek, 20 maja 2013

Niedzielne grillowanie

Pogoda była wczoraj iście bajeczna - słońce prażyło, ale nie tak, by było nieznośnie, lekki zefirek przynosił miłe orzeźwienie, słowem: nic tylko wybyć z domu na cały dzień! Gdy znajomi zaprosili nas na ogrodowe grillowanie, nie musieli dwa razy powtarzać. Jednak tym razem obyło się bez śląskiej i karkówki, furorę natomiast zrobiły grillowane krewetki ze świeżym ananasem w zalewie miodowo-limonkowo-imbirowej. 

W towarzystwie schłodzonego, różowego wina smakowały wyśmienicie.


 

Składniki:
- opakowanie krewetek American Tiger od Pescanovy
- duży dojrzały ananas
- kawałek świeżego imbiru
- łyżka miodu wielokwiatowego
- jedna limonka
- odrobina soli morskiej

 

Krewetki rozmrażamy, płuczemy, osuszamy. Delikatnie oprószamy solą.
Ananas obieramy ze skórki, tniemy w plastry a następnie w mniejsze kawałki. W misce przyrządzamy marynatę do ananasa - wyciskamy sok z jednej limonki, dodajemy miód, trzemy na tarce o małym oczku świeży imbir. Do tejże miski wrzucamy kawałki ananasa. Dokładnie obtaczamy je w marynacie.
Grillujemy kilka minut na aluminiowej tacce. Spożywamy w duecie, uprzednio pozbawiwszy krewetki pancerza :).

sobota, 11 maja 2013

Koktajl krewetkowy z brandy

Wieczorem w piątek przyszli znajomi. Miło było powspominać stare, beztroskie czasy, pośmiać się, wypić kilka drinków. Przy takich spotkaniach, ze względu na późną porę, staram się serwować raczej lekkie przekąski, jeśli nie ze względu na kaloryczność, to choćby dlatego, że z przepełnionym ciężkimi pokarmami żołądkiem bardzo źle się śpi, co każdy z nas przetestował na pewno choćby z okazji rodzinnych biesiad świątecznych.
Jednym z kulinarnych punktów programu był koktajl krewetkowy. Wzbogacony nutą brandy doskonale wpisał się w klimat luźnej, wiosennej nasiadówki.



Składniki:
opakowanie krewetek American Tiger od Pescanovy
1/2 puszki pomidorów bez skórki
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki oliwy
ząbek czosnku
pęczek drobnolistnego szczypiorku
łyżeczka tabasco
50ml brandy




Wszystkie składniki wrzucamy do wysokiej miski i blendujemy na jednolitą masę. Pozostawiamy po listku szczypiorku na każdą porcję do dekoracji. Koktajl rozlewamy do odpowiednich pucharków. Krewetki, uprzednio rozmrożone, płuczemy, odcedzamy i gotujemy na parze. Przed ułożeniem na krawędzi pucharków obieramy krewetki z pancerzy. Możemy jednak swobodnie pozostawić ogonki - są poręczne, przy konsumpcji ;).
Udanego weekendu!

czwartek, 9 maja 2013

Pyszna sałatka z krewetkami i serem bałkańskim

Kalendarz twierdzi, że wciąż wiosna, tymczasem ja wyraźnie czuję, że lato. W związku z czym noszę się letnio, letnio traktuję obowiązki domowe (spacer ważniejszy!) i letnio gotuję. Całkiem po letniemu też odnotowałam spadek apetytu. Lodówka ma wiele do zaoferowania, a ja tylko - warzywniak i warzywniak! No, nie tylko. Owoce morza wychodzą mi na przeciw. I tak w towarzystwie świeżych, soczystych jarzyn oraz pysznych krewetek powitałam dziś dzień. Taki dzień nie może być zły!
 

Składniki:
- opakowanie krewetek American Tiger od Pescanovy
- 2 duże dojrzałe pomidory
- 3 ogórki gruntowe
- pęczek drobnolistnego szczypiorku
- garść posiekanej natki pietruszki
- ząbek czosnku
- oliwa z oliwek
- sok z limonki
- ser bałkański do pokruszenia 





 

Warzywa dokładnie myjemy. Krewetki rozmrażamy, płuczemy i osuszamy. Pomidory kroimy niezbyt drobno, ogórki obieramy i kroimy w grubsze plasterki. Szczypiorek i natkę siekamy. Podobnie czosnek.
Krewetki gotujemy na parze, bądź smażymy na oliwie z oliwek. Obieramy z pancerzy i ogonków. Łączymy z pozostałymi składnikami sałatki. Polewamy oliwą, solimy, pieprzymy, wyciskamy sok z połówki limonki. Kruszymy na całość ser bałkański lub grecką fetę. Mieszamy i spożywamy popijając zimną wodą z kawałkami limonki.
:)

poniedziałek, 6 maja 2013

Czarniak w sosie małżowym

Ryba jest u mnie w domu tym, czym dla wielu kawał wieprzowiny na schabowe, więc jemy ją nie tylko w piątki ;). Najbardziej lubię wersję klasyczną - pieczone ćwiartki ziemniaka (tak zwane potato wedges), surówka z białej kapusty, ryba w delikatnej panierce, ale przecież nie można się fiksować na jednym daniu.
Szczególnie, że mrożone małże od dawna czekały na pomysł. Owszem, można je z powodzeniem podać jako przystawkę, połączyć z makaronem, wrzucić do zupy rybnej i tak wzbogacić jej aromat. Z małżami można wiele. Ale jakoś leżały i czekały na swoje pięć minut. Aż do wczoraj. Ryba z małżami? O, tak! :)



Składniki:
- opakowanie filetów z ryb dorszowatych od Pescanovy
- kubek mrożonych małż, obranych z muszli
- mała szalotka
- 2 ząbki czosnku
- garść natki pietruszki
- garść drobnolistnego szczypioru
- 1 mała papryczka chili
- pół kartonu pomidorowej passaty (przecier)
- oliwa z oliwek
- sól morska




Rybę rozmrażamy, płuczemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Podobnie postępujemy z małżami. Rybę solimy delikatnie. Rozgrzewamy na patelni oliwę i smażymy filety przez kilka minut z każdej strony, bacząc, by przy przekładaniu na drugą stronę nie rozpadły się.
Siekamy drobno czosnek, szalotkę, papryczkę i zieleninę. W garnuszku rozgrzewamy drugą porcję oliwy i szklimy ostrożnie posiekane ingrediencje. Za chwilę dodajemy passatę i małże. Gotujemy całość kilka minut.
Zdejmujemy z patelni podsmażone filety. Układamy na talerzach i polewamy sosem małżowym.

sobota, 27 kwietnia 2013

Burgery sezamowo-krabowe

Jak mija weekend? Ja spędziłam całe przedpołudnie na powietrzu i doskonale zrobiłam wybierając taki rodzaj aktywności (zamiast na przykład mycia okien czy ścierania kurzu, co byłoby całkiem typowe dla soboty), bo później spadł deszcz i tak pada do teraz. Wycieczki rowerowe, choćby i miejskie, to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu, trzeba jednak pamiętać, by odpowiednio się do nich przygotować, szczególnie, gdy wybieramy się z dziećmi i szczególnie, gdy chcemy uniknąć wałówki w stylu: batoniki, wafelki i paluszki. Ja przyrządziłam burgery z surimi, z ziołami i sezamem - podczas postoju na drugie śniadanie było więc bardzo pysznie! ;)



Składniki:
- opakowanie paluszków krabowych Pescanova
- 3 duże ząbki czosnku
- garść świeżej kolendry (może być również mięta lub melisa)
- garść natki pietruszki
- 2 jajka
- 3/4 szklanki sezamu
- olej sezamowy
- nieco soku z cytryny
- świeżo zmielony pieprz
- szczypta soli

opcjonalnie: słodki sos chili jako dodatek


Paluszki surimi rozmrażamy, a następnie rozdzielamy palcami na cienkie włókna i skracamy je, siekając ostrym nożem. Krabową sieczkę wrzucamy do miski, do której następnie wbijamy jajka, dorzucamy posiekane zioła i czosnek, solimy, pieprzymy. Mieszamy. Dodajemy sezam, pozostawiając około 1/3 do obtoczenia burgerów.
Na patelni rozgrzewamy olej sezamowy. Formujemy kotleciki, obtaczamy jeszcze w sezamie rozsypanym na talerzu i smażymy kilka minut na każdej ze stron pilnując, by ogień nie był zbyt mocny, bo spalony sezam nie smakuje dobrze :). Nie zrażajcie się tym, że bugery nie są tak zwarte jak te, które zwykliśmy lepić z mięsa wołowo-wieprzowego z dodatkiem jajka i namoczonej bułki. Nie przeszkadza to jednak spokojnie przekładać ich na drugą stronę, a potem konsumować ze smakiem :).
Udanej niedzieli, może będzie ładniejsza niż sobota!

środa, 24 kwietnia 2013

Wiosennie, zielono, krabowo

Możliwe, że już o tym pisałam i robię się nudna lejąc swe peany na cześć małych, dobrze zaopatrzonych warzywniaków, ale co poradzę na fakt, że kocham warzywniaki i uwielbiam robić w nich zakupy? A już przyjście wiosny gwarantuje rozkwit mojego zakupowego entuzjazmu. Roztkliwiają mnie wielkie bukiety świeżych liści szpinaku, piękne pęczki drobnolistnego szczypiorku, młoda botwina, pełna mocy rzodkiewka. Porzucam więc dobra dostępne przez cały rok - marchewka, seler i buraki idą gwałtownie w odstawkę, ja muszę nacieszyć się świeżo narodzoną zieleniną.
Dziś cały dzień jestem w domu, więc mam czas na niespieszne gotowanie i jedzenie. Na śniadanie posiliłam się iście wiosenną sałatką z paluszkami krabowymi w roli głównej. A może to właśnie wiosenne warzywa zagrały tu pierwsze skrzypce? :)



Składniki:
- opakowanie paluszków krabowych surimi od Pescanovy
- wiązka młodej botwinki
- 5-6 ogórków gruntowych
- wiązka drobnolistnego szczypiorku
- wiązka świeżego koperku
- pół bulwy kopru włoskiego
- oliwa z oliwek
- łyżka soku z cytryny
- musztarda francuska
- szczypta soli
- świeżo zmielony czarny pieprz




Paluszki krabowe rozmrażamy. Warzywa starannie myjemy. Botwinę kroimy na mniejsze kawałki, szczypiorek i koperek siekamy. Koper włoski obieramy z zewnętrznej warstwy i kroimy cienko w półplastry. Ogórki obieramy i tniemy na plasterki. Surimi również kroimy w plasterki - nieco grubsze. Łączymy wszystko. Z oliwy, musztardy francuskiej i soku z cytryny robimy dressing. Solimy i pieprzymy. Jemy z lubością i czujemy wiosnę! ;)
Udanego celebrowania wiosny na Waszych talerzach! :)

sobota, 20 kwietnia 2013

Wiosna i kalmary

Wiosna wreszcie nadeszła i zdaje się teraz swą intensywnością nadrobić spóźnienie. Wczoraj było naprawdę ciepło, a taka aura pogodowa zawsze zmienia moje podejście do jedzenia. Ufam swojemu instynktowi kulinarnemu, a wczoraj podpowiedział mi: mniej, lżej, zielono. Z zatem sałatka raz! Ale żeby nie było tak całkiem zielono i żeby głód nie złapał nas w kilka chwil po odejściu od stołu, proponuję smażone na oliwie kalmary.


Składniki:
- opakowanie pierścieni kalmarów od Pescanovy
- wnętrze zielonej sałaty
- małe opakowanie pomidorków koktajlowych
- świeży ogórek
- czerwona cebula
- drobnolistny szczypiorek
- 2 ząbki czosnku
- oliwa z oliwek
- ocet balsamiczny
- świeżo zmielony czarny pieprz
- szczypta soli
- kilka płatków Parmezanu (tylko dla tych, którzy mają za nic popularny pogląd, że owoców morza nie łączy się z serami!)




Na początku rozmrażamy kalmary, płuczemy je i osuszamy.
Następnie myjemy warzywa - płuczemy dokładnie liście sałaty, odrzucamy zewnętrzne i wybieramy te ze środka - są dużo lepsze i chrupiące. Myjemy też pomidorki, szczypior i ogórek, obieramy cebulę. Kroimy warzywa dowolnie, szczypiorek siekamy drobno. Siekamy również dwa ząbki czosnku.
Rozgrzewamy oliwę i wrzucamy jednocześnie czosnek i kalmary. Smażymy na sporym ogniu, tak, by były lekko zrumienione i chrupiące.
Układamy na dużym talerzu - liście sałaty, pokrojone warzywa, zdjęte z ognia kalmary wraz z oliwą, na której się smażyły. Przysypujemy całość szczypiorkiem, skrapiamy octem balsamicznym. Na koniec kładziemy (lub nie ;)) cienko skrojone płatki Parmezanu. Można jeść! ;)