Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 października 2013

Pyszna zupa rybna z czarniakiem i łososiem

"Chodziła" za mną ta zupa dość długo i nie dawała spokoju. Coś pomiędzy seafood chowder a swobodną wariacją na temat pikantnej, pełnej warzyw i ryb zupy na bazie słodkiej śmietanki i masła (osoby odchudzające się - zapraszamy do innych przepisów na Owocach Morza ;))
I tak dziś wstałam, wybrałam się do warzywniaka i rybnego. Lecz nim to zrobiłam - wyjęłam z zamrażalnika filet z czarniaka. Kawał świeżego łososia i siatka pełna jesiennych dobroci dopełniły całości. To, co bulgoce mi właśnie w garze jest doskonałe i diabelnie wciąga.



Składniki:
- filet z ryb dorszowatych od Pescanovy
- około 40 dkg świeżego łososia
- 2 średnie marchewki
- 1 pietruszka
- 1 seler
- 1 czerwona papryka
- 1 papryczka chili
- 4-5 dużych ziemniaków
- pęczek szczypiorku razem z dymką
- średni por
- 2 ząbki czosnku
- suszony tymianek
- kilka listków laurowych
- kilka kulek ziela angielskiego
- 1/2 litra śmietanki 30%
- 2 łyżki masła
- sól morska

Rozmrożonego czarniaka płuczemy, osuszamy i solimy. Podobnie postępujemy z płatem łososia (odcinamy też skórę). Następnie obie ryby kroimy w dość grubą kostkę. Obieramy warzywa i kroimy w dość drobną kostkę (ziemniaki, papryka, seler) oraz  plastry (por, marchewka, pietruszka). Siekamy drobno czosnek i papryczkę chili. Szczypior siekamy niezbyt drobno. W dużym garnku doprowadzamy około 1,5 litra wody do wrzenia. Wrzucamy wszystkie warzywa (część zielonej części szczypiorku pozostawiamy do dekoracji), czosnek i chili, dodajemy masło, tymianek, liście laurowe i ziele angielskie. Po około 2 minutach dodajemy kostkę surowej ryby. Na niedużym ogniu gotujemy wszystko około kwadransa. Na koniec dodajemy śmietankę i dalej gotujemy minutę lub dwie.
Ze względu na pikanterię, pożywność i ilość kalorii - dokonała, jeśli wczoraj zdarzyło Wam się zabalować! ;))

wtorek, 1 października 2013

Papryka faszerowana rybą i malinówkami podana na pęczaku

Witajcie po wakacjach! :)
Mam nadzieję, że wypoczęliście i z wielkim zapałem zabraliście się do pracy i... gotowania. Ja owszem. W wakacje z zasady nie gotuję - urlop to dla mnie wypoczynek w każdym calu, więc łaskawie pozwalam się karmić innym - restauracjom, knajpkom, smażalniom. Muszę jednak przyznać, że z wielką radością wracam do własnej kuchni. Kuchenne aktywności to zdecydowanie coś, co stanowi dla mnie nie tylko codzienny obowiązek, ale także wielką przyjemność! Dziś zapraszam na faszerowaną paprykę z miruną, pomidorami malinowymi i ziołami, a wszystko to podane na pęczaku, kaszy, którą niedawno odkryłam na moim stole. Sezon na warzywa w pełni, warto zeń skorzystać najintensywniej jak się da.

Składniki:
- kilka czerwonych papryk (ja miałam cztery średnie)
- 3 duże pomidory malinowe
- filet z miruny od Pescanovy
- pęczek natki pietruszki
- 3 ząbki czosnku
- garść kolendry
- mała dymka
- jajko
- papryczka chili
- sól morska
- oliwa z oliwek
- 1,5 szklanki pęczaku


Rozmrożoną rybę delikatnie płuczemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy w ten sposób: rybne płaty tkniemy na pół wzdłuż, a następnie dwa wąskie paski jeszcze na kilka kawałeczków. Solimy.

Wstawiamy pęczak - potrzebuje około 20 minut w osolonym wrzątku, by ugotować się. Parzymy pomidory i pozbawiamy skórki.

Siekamy drobno dymkę, czosnek i chili. Rozgrzewamy oliwę na patelni i wrzucamy kawałki ryby, a za chwilę sieczkę cebuli, czosnku i chili. Kroimy pomidory i jeden z nich dorzucamy do farszu. Na koniec siekamy zieleninę i dorzucamy na patelnię.
Papryki dokładnie myjemy, przekrawamy na połówki i pozbawiamy ogonków oraz gniazd nasiennych. Nieco przestudzony farsz mieszamy z surowym jajkiem.

Wkładamy farsz do połówek papryki i układamy w płytkim garnku, na którego dno lejemy nieco oliwy oraz wkładamy pozostałe dwa pomidory - całość stworzy pyszny pomidorowy sos, w którym papryki będą się dusić. Papryki wraz z farszem można również zapiec w piekarniku. Jedno i drugie zabierze około kwadrans.

Pęczak odcedzamy i układamy na płaskim talerzu. Na nim z kolei układamy uduszone papryki z rybnym nadzieniem. Całość obficie polewamy sosem i dekorujemy listkami naci pietruszki.



środa, 10 kwietnia 2013

Sposób na niejadka cz.7

Chociaż motyw sowy w modzie przebrzmiał już jakiś czas temu, ja wciąż jestem nieuleczalną fanką tego ptaka. Uwielbiam sowy - kolekcjonuję je zarówno w domu (poduszki, kubki i tak dalej), jak i w szufladzie na damskie błyskotki. Można więc uznać, że dzisiejszy odcinek Sposobu na niejadka jest mocno inspirowany zainteresowaniami mamy, a nie dziecka ;), ale nie jest to do końca tak. Dziecię, któremu została zadedykowana sowa z paluszków rybnych, sera i warzyw długo nie mogła zamknąć rozdziawionej buzi. I o to chodzi - by niejadek tak zafascynował się tym, co widzi na talerzu, by zapomniał marudzić! :)


Składniki:
- trzy paluszki rybne Pescanova
- kawałek marchewki
- plaster sera żółtego
- kilka listków rukoli
- kawałek łodygi pora (jasnozielona część)
- kawałek czerwonej cebuli
- kawałek czerwonej papryki
- jajko ugotowane na półmiękko
- dwa ziarenka czarnego pieprzu
- kawałeczek świeżego kopru





Na początek przygotujmy paluszki rybne wedle wskazówek na opakowaniu. Następnie należy wstawić jajko i gotować około 5 minut. Gotowe paluszki rybne przykrywamy plastrem sera, a za nim z kolei układamy plastry jaja - to będą oczy. Teraz zabierzmy się za warzywa. Sowa siedzi na gałęzi z marchwi i rukoli, więc potrzebujemy obrać marchewkę i wykroić z niej konar. Myjemy rukolę, paprykę i por. Z listków rukoli układamy liście drzewa, z pora wykrawamy drobne paski na nóżki i rączki (hmmm - skrzydełka?) sowy. Z papryki wycinamy trójkąt na dziób. Z cebuli wykrawamy dwa plastry - z jednego będzie zrobiony księżyc, drugi posłuży nam za oprawki okularów sowy-mądrali. Źrenice tradycyjnie robimy z ziarenek pieprzu, a sowią fryzurę z koperku.
Teraz patrzymy na uśmiech naszej pociechy i błogo obserwujemy jak rozbiera sowę na czynniki pierwsze, a każdy znika w czeluściach jego buzi! ;)

środa, 2 stycznia 2013

Szaszłyki rybne

Wszystkiego dobrego w 2013 roku :)
Czy macie jakieś noworoczne postanowienia? Zrobić prawo jazdy, nauczyć nowego języka, nie jeść po 18? Ja - owszem. Niestety w ostatnim roku odrobinę odpuściłam sobie pewne wysiłki mające na celu sprawienie, bym wciąż wciskała się w rozmiar 36. Do tego doszedł ostatni czas - okres świąt, kiedy to głównie konsumowałam. Jestem zdecydowaną przeciwniczką katowania się głodówkami, uważam, że jedzenia to jedna z największych ziemskich przyjemności, ale postanowiłam trochę wziąć się w garść. Ja-lubiąca dobrze zjeść i ja-pragnąca szczupłej talii spotkały się w połowie drogi. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami!
Pomyślałam, że będę od czasu do czasu prezentować dania dla osób liczących kalorie. Tym samym zadam kłam niemądrym wierzeniom, że podczas odchudzania należy jeść głównie zieloną sałatę i najlepiej nic poza tym.




Składniki:
- 2 filety z miruny od Pescanovy
- 1 mała, długa cukinia
- 1 mała papryka czerwona
- 2 małe cebule
- sól, pieprz
- łyżeczka oliwy z oliwek
- cytryna do skropienia





Mirunę tradycyjnie rozmrażamy, płuczemy i osuszamy. Nacieramy oliwą, solą i pieprzem. Kroimy na małe, lecz nieprzesadnie kawałki. Warzywa myjemy i kroimy na nieduże kawałki (cukinię i cebulę w krążki). Przygotowujemy drewniane patyczki szaszłykowe i nabijamy kawałki ryby oraz warzyw. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180st.C. Niedbającemu o dietę kompanowi posiłku możemy podać szaszłyki z pieczonymi ziemniakami lub chrypiącym pieczywem. Ja jem solo, skropione sokiem z cytryny.
Można też swobodnie urozmaicić danie dipem na bazie jogurtu naturalnego i ziół. Odradzam jednak sięganie po nabiał light - jest niesmaczny, poza tym odrobina tłuszczu jest nam potrzebna, by niektóre witaminy miały w czym się rozpuszczać.

Życzę niekoniecznie natychmiastowych (szaszłyk to wszak nie liść sałaty), lecz trwałych efektów diety! :)

piątek, 2 listopada 2012

Lekka sałatka ze świeżych warzyw i surimi

W środę przyszłam do domu zbyt późno, by jeść porcję solidnego polskiego obiadu. Nie katuję się żadnymi specjalnymi dietami, ale - na litość boską! - o godzinie dwudziestej pierwszej nie mam sumienia rozgrzać oleju na schabowe. W lodówce na szczęście spoczywały sobie paluszki krabowe, które przeddzień rozmroziłam i rano miałam zabrać do pracy, ale zapomniałam. Świeże warzywa to z kolei coś, czego nigdy nie może zabraknąć w moim domu. Po pierwsze dlatego, że są zdrowe, po drugie dlatego, że są smaczne, po trzecie - wciąż trwa sezon na wiele z nich i byłoby doprawdy barbarzyństwem z mojej strony nie opychać się nimi i nie futrować rodziny. Ich doskonała cena oraz wybitna uroda reklamują się jesienią bez udziału speców od marketingu.


Oto sposób na bardzo smaczną i bardzo lekką sałatkę warzywną z paluszkami krabowymi surimi. 



 
Składniki:

- 3 małe papryki - żółtka, pomarańczowa i czerwona
- kilka gruntowych, jędrnych ogórków
- pół pęczka natki pietruszki
- spory ząbek czosnku
- opakowanie surimi od Pescanovy
- łyżka majonezu
- łyżeczka soku wyciśniętego ze świeżej cytryny
- szczypta soli
- kilka szczypt świeżo zmielonego pieprzu czarnego



Warzywa myjemy dokładnie myjemy, papryki pozbawiamy gniazd nasiennych i białych błon, ogórki obieramy cienko. Warzywa kroimy na niezbyt drobną kostkę, podobnie paluszki surimi. Siekamy drobno natkę pozostawiając kilka listków w całości do zwieńczenia. Czosnek przeciskamy przez praskę i łączymy z sokiem z cytryny i majonezem, solimy, pieprzymy. Łączymy pokrojone warzywa oraz paluszki krabowe z sosem, można też odstawić sałatkę na chwilę do lodówki - schłodzona smakuje jeszcze lepiej.

piątek, 26 października 2012

Włoska zupa rybna z białą fasolą i kalmarami

Mogłabym odżywiać się tylko i wyłącznie zupami. Zupa zawiera w sobie wszystko, czego potrzebuję - moc różnorodnych warzyw, aromatycznie zioła oraz mięso - również z ryby i owoców morza. Z powodu tej kulinarnej miłości nie ustaję w poszukiwaniach przepisu na taki właśnie eintopf, potrawę które zawrze w sobie zupę i drugie danie, nasyci, ukontentuje smakowo, a także roznieci wokół czar wspomnień. Ta zupa to wspomnienia z Włoch, mojej pierwszej poważniejszej wyprawy poza granice Polski. Nie doceniłam jej wtedy, byłam, wstyd przyznać, na etapie hamburgerów zakąszanych frytkami. Po latach jednak, pamiętając jaki zachwyt wywołała wtedy u moich, dojrzałych kulinarnie, współtowarzyszy wycieczki, postanowiłam wyszperać ją z Sieci. I oto jest! Od siebie dorzuciłam kalmary, bo uznałam, że doskonale pasują i nie pomyliłam się.



Składniki:
- 2 nieduże filety z dorsza
- opakowanie kalmarów od Pescanovy
- 1 średnia marchewka
- 2 laski selera naciowego
- kilka ziemniaków
- 3-4 ząbki czosnku
- duża cebula
- duża czerwona papryka (słodka)
- 2 puszki pokrojonych pomidorów
- 1 puszka białej fasoli
- łyżka koncentratu pomidorowego
- kilka łyżek oliwy z oliwek
- pół małej papryczki chilli
- 1 listek laurowy
- sól
- suszone zioła: tymianek, bazylia, słodka papryka
- pół szklanki białego wytrawnego wina
- sok z połowy cytryny



Na patelni rozgrzewamy oliwę. Siekamy drobno czosnek, kroimy cebulę, szklimy na oliwie. Dorzucamy też seler naciowy, by poddusił się. Obieramy marchew, ziemniaki oraz paprykę kroimy dowolnie, ale dość drobno. Zalewamy wrzątkiem i gotujemy do miękkości, dodając również zawartość patelni. Doprawiamy suszonymi ziołami, solą, posiekaną papryczką chili i listkiem laurowym. Dodajemy pomidory, fasolę i koncentrat pomidorowy, a także wino. Gotujemy parę minut na niewielkim ogniu.
Na jakieś 2-3 minuty przed końcem gotowania dorzucamy pokrojone na kawałki filety rybne oraz rozmrożone uprzednio i opłukane kalmary. Podajemy koniecznie na gorąco dekorując listkiem bazylii.
Ambitnym i z dobrą pamięcią, czyli takim, którym niestraszne przygotowania do aktywności kulinarnych dzień wcześniej poleciłabym fasolę jaś (należy ją namoczyć wieczorem, przed planowanym gotowaniem), ja jednak nie należę do osób dysponujących zbyt dużą ilością czasu, dlatego wspomogłam się pewnym półśrodkiem - białą fasolą z puszki. Ręczę jednak, że ze smakowym powodzeniem! :)

piątek, 19 października 2012

Krewetki kokosowe z żółtą papryką i estragonem

Uwielbiam smak kokosa - zawsze generuje atmosferę wakacyjnej beztroski, czy to podany w formie owocowego wymyślnego koktajlu, czy jako ingrediencja dania. I o ile w naszej szerokości geograficznej niełatwo o świeży, zielony kokos, o tyle mleko kokosowe w puszce to coś, co zawsze mam w swojej spiżarni. Doskonale poprawia humor, gdy za oknem robi się szaro, deszczowo i nieprzyjaźnie. Dziś na przekór ewidentnie jesiennej aurze - bo cóż z tego, że słonecznie, skoro temperatura wymaga ciepłego płaszcza i botków? - w mojej kuchni króluje dziś klimat lata.
Zapraszam do stołu, będzie naprawdę pysznie. A co istotne w piątkowym przesileniu, spowodowanym pięcioma ciężkimi dniami pracy - niesłychanie łatwo!




Składniki:
- opakowanie krewetek od Pescanovy
- pół opakowania makaronu ryżowego
- duża żółta papryka
- 2 ząbki czosnku
- kilka listków natki pietruszki
- kilka gałązek świeżego estragonu
- puszka mleczka kokosowego
- łyżeczka sproszkowanego curry
- olej (o możliwie neutralnym smaku)





Rozmrożone krewetki płuczemy i osuszamy. Przygotowujemy wok, w którym rozgrzewamy olej. Siekamy drobno czosnek i kroimy paprykę w paski, a te na pół lub drobniej. Siekamy zieleninę. Makaron ryżowy zanurzamy we wrzątku na około minutę (sprawdźcie koniecznie, co napisane jest na opakowaniu, zwykle, nie wymaga on gotowania).
Gdy olej jest gorący - wrzucamy do niego jednocześnie paprykę i czosnek. Intensywnie mieszamy - nic nie może się przypalić, pamiętajmy, że czosnek, który zbrązowieje staje się gorzki. Po minucie smażenia dodajemy krewetki, a po kolejnej - wlewamy mleczko kokosowe. Sypiemy łyżeczkę curry oraz dodajemy posiekaną zieleninę. Gorący, odcedzony z wody makaron wrzucamy do woka.  Mieszamy całość i podajemy w miseczkach.
Danie powstaje w rekordowo szybkim czasie, bo żaden ze składników nie wymaga długotrwałego gotowania/duszenia. W sam raz dla tych, którzy uwielbiają dobrze zjeść, lecz niekoniecznie lubią spędzać w kuchni długie kwadranse! ;)

piątek, 28 września 2012

Kalmarowe krążki z ajvarem

Chorwację cenię za niepowtarzalne widoki i... ajvar, choć tak naprawdę pochodzi z Serbii. Paprykowy dip podawany jest tam jako dodatek w restauracjach i sprzedawany w sklepach, tak by zauroczony jego smakiem turysta mógł go zabrać ze sobą i próbować odtworzyć w domowych warunkach. Ja nie muszę bawić się w kulinarne eksperymenty po omacku, doskonale pamiętam, co powiedziała mi gospodyni, u której wynajmowałam swego czasu pokój.  Ajvar to papryka, olej, sól i pieprz.
Jest świetny do wszelkiego rodzaju mięs i nie tylko. Pamiętam chorwackie kalmary w panierce z dodatkiem ajvaru, to był najlepszy plażowy lunch w moim życiu! ;)



Składniki:
- opakowanie kalmarów w panierce Caprichos od Pescanovy
- 1 kg słodkiej papryki
- 1 ostra papryczka
- 100 ml oleju o neutralnym smaku
- ząbek czosnku
- sól do smaku
- świeżo zmielony czarny pieprz



Papryki pieczemy w 200st. C aż odnotujemy, że skórka jest czarna (musi upłynąć około pół godziny). Po upieczeniu pozostawmy ją jeszcze w piekarniku, który zacznie parować. Wtedy jeszcze łatwiej obierzemy skórkę. Obrane i pozbawione gniazd nasiennych papryki siekamy w kostkę. Do wlewamy olej, rozgrzewamy go, wrzucamy paprykę, przeciśnięty przez praskę czosnek. Przyprawiamy. Na koniec całość blendujemy na jednolitą masę.

Krążki kalmara w panierce przygotowujemy wedle wskazówek na opakowaniu, czyli pieczemy w piekarniku przez 10 minut lub smażymy w głębokim oleju 2 minuty. (Skoro mamy rozgrzany piekarnik, wykorzystajmy go :)).
Ja posypuję gotowe kalmary posiekaną nacią pietruszki, bo lubię zielony akcent. Umoczone w ajvarze są naprawdę wyśmienitą przekąską.

piątek, 7 września 2012

Aromatyczna zupa warzywna z owocami morza

Uwielbiam przełom lata i jesieni bo to wtedy najbardziej uginają się stragany mojego warzywniaka. Czerpię więc garściami z letnio-jesiennych dóbr, zapominając na chwilę o warzywach z puszki czy słoika. Pomidorową robię tylko na świeżych malinówkach, zamiast mielonych - papryki faszerowane mięsem, zamiast placka z powidłami - placek z węgierkami z cukrem i cynamonem. Dziś też odparłam pokusę skorzystania z gotowego przecieru pomidorowego. Byłoby to karygodnym aktem lenistwa z mojej strony - jeszcze przyjdzie czas na przeciery, a teraz wyciśnijmy ostatnie soki z pysznych, aromatycznych malinówek!


Składniki:

opakowanie krążków kalmara od Pescanovy
opakowanie krewetek gotowanych od Pescanowy
2 filety z dorsza
duża czerwona papryka

4 ząbki czosnku, starte na tarce lub drobno posiekane
młoda cebula
4 spore ziemniaki
kilka dużych bardzo dojrzałych pomidorów malinowych
szklanka różowego lub białego wina
łyżeczka słodkiej papryki
litr bulionu warzywnego wzbogaconego sosem sojowym i rybnym
listek laurowy
garść świeżej kolendry
odrobina tymianku
szczypta chilli
sól do smaku
oliwa

Zupa jest bardzo aromatyczna, a może być również mocno pikantna – jeśli dodamy nieco więcej chilli. To klasyczny eintopf – danie jednogarnowe – w zupełności wystarcza za całość obiadu, jest sycąca, lecz dość lekka.


Czosnek siekamy na plasterki bądź zupełnie drobno, paprykę w niewielką kostkę, podobnie ziemniaki i cebulę. Malinówki parzymy wrzątkiem i obieramy ze skórki. Siekamy świeże zioła.
Do dużego garnka wlewamy kilka łyżek oliwy, a gdy rozgrzeje się wrzucamy czosnek, cebulę i paprykę. Po minucie dodajemy bulion, wino oraz pokrojone (dowolnie – i tak się rozpadną) pomidory oraz przyprawiamy - solą, słodką papryką, chilli, liściem laurowym, świeżymi ziołami. Gotujemy kilka minut, a następnie wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy do miękkości.
Na koniec dorzucamy rozmrożone, opłukane owoce morza oraz pokrojoną w kostkę rybę. Potrzebują dosłownie 2-3 minut, by"dojść".
Całość dekorujemy gałązką tymianku lub listkiem kolendry.
Zupę możemy podać z kawałkami pszennej bagietki i winem - tym, którego użyliśmy do przepisu! Smacznego! :)


piątek, 20 lipca 2012

Paella z owocami morza

Paellę uwielbiam, ale nieco zapomniałam o jej istnieniu. Wczoraj jednak włączyłam od niechcenia telewizor i zapragnąwszy łatwej i lekkiej rozrywki, rozłożyłam się na kanapie. A tam przesympatyczny kucharz - Pascal Brodnicki - sieka paprykę właśnie na hiszpańskie danie z patelni.
W jego wersji była to bogata paella pełna kilku rodzajów mięs oraz malowniczo wyglądających morskich stworów (taką właśnie jadłam swego czasu spędzając bajeczne wakacje w Hiszpanii). Ja postawiłam dziś na nieco skromniejszą wersję - krewetki i kalmary oraz pokrojone w kostkę paluszki surimi.
Jeśli chcecie zrobić z paelli danie pokazowe, warto wzbogacić je choćby wizualnie o kilka muszli i krewetek w pancerzach.





Składniki:
- opakowanie krewetek od Pescanovy
- opakowanie kalmarów (również Pescanova)
- opakowanie surimi (Pescanova po raz trzeci! :))
- kolorowe papryki
- 2 małe cukinie
- 3 ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy
- duży pomidor np malinowy
- 1 łyżeczka czerwonej słodkiej papryki
- 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
- 1/2 szklanki półwytrawnego wina białego
- 300 g ryżu arborio
- 1 litr bulionu szafranowego - bulion warzywny wzbogacony kilkoma nitkami szafranu, możemy też dodać sosu rybnego
- kilka liści szczypioru do dekoracji 
 

W garnku wstawiamy bulion warzywny z kilkoma nitkami szafranu. Mrożone owoce morza rozmrażamy, jeśli zaś zdecydowaliśmy się na opcję „bogatą” pamiętajmy by odpowiednio oczyścić muszle. 
Na patelni o cienkim dnie rozgrzewamy oliwę, a na niej szklimy czosnek, oraz podsmażamy pokrojone w kostkę warzywa.  Parzymy pomidor, pozbywamy się skórki, kroimy w kostkę i dorzucamy do warzyw.  Dodajemy paprykę słodką i wędzoną, wlewamy wino, delikatnie solimy. Mieszamy i zagotowujemy. Dodajemy surowy ryż i  mieszając smażymy przez około 2-3 minuty. Następnie wlewamy bulion (odcedzony, bez zawartości warzyw), mieszamy i gotujemy bez przykrycia nie dłużej niż 10 minut. Dodajemy owoce morza i nie mieszając gotujemy kolejne 5 minut. Dekorujemy posiekanym czosnkiem (może też być natka pietruszki) i podajemy z ćwiartkami cytryny.

piątek, 13 lipca 2012

Przystawka z kalmarami w roli głównej


Dobra przystawka to połowa sukcesu kulinarnego, gdy zapraszasz gości i chcesz by wszystko udało się bez zarzutu. Po pierwsze - buduje atmosferę ciekawości, na zasadzie: co będzie dalej?..., po drugie - wyostrza apetyt, po trzecie - odpowiednio nastraja. A przecież na budowaniu nastroju, zaintrygowaniu i apetytach naszych degustatorów zależy nam najbardziej.



Składniki:
opakowanie kalmarów od Pescanovy
kilka gałązek natki pietruchy
połówka małej czerwonej papryki
czerwona papryczka chili
2 ząbki czosnku
2 łyżki sosu rybnego
1 łyżka sosu grzybowego
1/2 szklanki białego lub różowego wina (wytrawne)
szczypta cukru
szczypta mielonej kolendry

Z podanych ingrediencji sporządzamy sos - natkę i papryczkę chili siekamy drobno, paprykę słodką kroimy w małą kostkę, czosnek miażdżymy albo siekamy. Dusimy w tym, co płynne - winie i sosach. Kalmary wrzucamy do wrzącego sosu na około minutę-półtorej. Ważne jest zatem, by przystawkę przygotować, jak już wszyscy siedzą przy stole, nigdy wcześniej. 
Możemy być pewni, że maleńkie porcje oraz pikanteria dania sprawi, iż wszystkim jeszcze bardziej kiszki marsza zagrają i z niecierpliwością będą oczekiwać głównej atrakcji wieczoru... ;)

piątek, 25 maja 2012

Hiszpańska zupa z kalmarami

Gdy przychodzi wiosna i cieplejsza pogoda, większość z nas odczuwa mniejszy apetyt niż zwykle. Coraz częściej więc decydujemy się na proste i lekkie potrawy, które z powodzeniem zastępują typowe, dwudaniowe obiady. Ich dodatkowym plusem jest radość z ograniczenia czasu spędzanego w kuchni. Idealnie nadają się do tego grillowane warzywa, sałatki lub ryby, które wypierają ciężkie potrawy mięsne, a ich przygotowanie jest szybkie. Dobrym pomysłem są też bogate w składniki odżywcze zupy. I nie mam na myśli tradycyjnych jarzynówek, ale gęste i aromatyczne dania rodem z kuchni śródziemnomorskiej, które podajemy w głębokich talerzach. Jeśli więc ktoś z Was kojarzy zupy wyłącznie z okresem jesienno-zimowym, warto wypróbować coś nowego i zmienić swoje nastawienie. Tym razem hiszpańska zupa z kalmarami, pomidorami i papryką, którą bardzo często można spotkać w śródziemnomorskich kurortach. Do jej przygotowania można użyć także krewetek lub mieszkanki owoców morza.

Potrzebne składniki:
2 papryki
2 puszki krojonych pomidorów
200 – 250 ml bulionu rybnego lub warzywnego (wówczas dodajemy 3 łyżki sosu rybnego, 1 łyżkę sosu sojowego i 1 łyżkę oliwy)
pół szklanki wytrawnego wina
2 ząbki czosnku
pół opakowania mrożonych kalmarów Pescanova
5-6 młodych ziemniaków
ćwierć kostki masła

Przyprawy: sól, pieprz, słodka papryka, mielona kolendra, cukier, liść laurowy

W dużym garnku lub w głębokiej patelni roztapiamy masło, dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę i posiekany czosnek, po czym dusimy przez 5 minut pod przykryciem. Następnie dodajemy 2-3 łyżeczki papryki i łyżeczkę kolendry, zwiększamy ogień i chwilę podsmażamy, aż woda wyparuje. Dolewamy wino i bulion, wrzucamy liść laurowy, 2 szczypty cukru i doprowadzamy do wrzenia. Po zmniejszeniu ognia dodajemy pomidory, sól i pieprz do smaku i dusimy ok. 15 minut. Ostatnim krokiem jest połączenie zupy z pokrojonymi w kostkę ziemniakami i krążkami kalmarów. Gotujemy całość przez 30 minut.

Miłośnicy ciekawych smaków mogą na ostatnie 2 minuty gotowania dodać garść suszonej żurawiny.

piątek, 27 kwietnia 2012

Orientalne danie z makaronem


Wraz z nadejściem cieplejszej pory roku, lubię wprowadzać do codziennego menu coraz więcej orientalnych smaków. Częściej też wybieram dania, które są szybkie w przygotowaniu. Najlepiej więc, jeśli nie wymagają użycia sterty garnków. Wszystko po to, by nie tracić żadnej chwili z pięknych, słonecznych dni, na które czekałam z utęsknieniem przez całą zimę. I pomimo tego, że uwielbiam gotować, zdecydowanie bardziej wolę celebrować nadejście wiosny gdzie indziej, niż w kuchni. Znajomi żartują czasem, że jestem jak zioła w moim mini ogródku (na parapecie) – odradzam się sezonowo.
Zatem do dzieła! Dziś przepis na orientalne danie z rybą i makaronem. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego nie z ryżem, skoro jest to potrawa orientalna. Otóż, zamiast ryżu, użyjemy chińskiego makaronu. I w dodatku będziemy go smażyć.

Składniki dla 2-3 osób
150 g makaronu chińskiego
1-2 filety z miruny od Pescanovy
3 papryki: żółta, czerwona, zielona
szczypiorek
trawa cytrynowa
sos: 1 łyżka sosu rybnego lub dwie spore szczypty soli, szczypta: chili, bazylii, pieprzu kajeńskiego + puree z 2 ząbków czosnku i startego imbiru (objętościowo trochę więcej niż czosnku) + 5 łyżek oliwy z oliwek + kolendra (świeża!)
opcjonalnie: mleko kokosowe



Rozmrożone i pokrojone w paski filety z miruny wrzucamy na rozgrzaną oliwę, a po 2 minutach dodajemy pokrojoną w kostkę lub paski paprykę. Smażymy razem przez 5 minut, mieszając całość, aby się nie przypalało. W tym czasie przygotowujemy chiński makaron, który zalewamy wrzątkiem, po 5 minutach odcedzamy i wrzucamy na patelnię z rybą i papryką. Całość zalewamy sosem, dodajemy pokrojony szczypiorek, odrobinę poszatkowanej kolendry i 2-3 pędy trawy cytrynowej, które przed podaniem należy usunąć. Gdy wszystkie składniki połączą się ze sobą, zmniejszamy na 2 minut ogień i opcjonalnie dodajemy 2-3 łyżki mleka kokosowego.



Smacznego i udanego długiego weekendu! :)